Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

Pebbernødder. Duńskie ciasteczka.

Nie da się ukryć, że idą Święta. Osobiście jestem z frakcji, która woli Wielkanoc, ale za to Boże Narodzenie ma jeden aspekt, którego absolutnie nic i nikt nie pobije. Ciasteczka i pierniczki. :-) Po prostu kocham słodycze z korzenną nutą. Są absolutnie genialne. Po za tym, cudowne jest to, że każdy kraj ma swoją odmianę ciasteczek bożonarodzeniowych. Niby wszystkie są podobne, ale jednak zupełnie inne. To chyba jest w nich najpiękniejsze. :-)

W poprzednich latach proponowałam Wam już Lebkuchen oraz Pepperkakor. W tym roku chciałabym zachęcić Was do upieczenia Pebbernødder. Są to duńskie ciasteczka bożonarodzeniowe, które serwuje się zwyczajowo do herbaty. Ich piękna nazwa natomiast jest złożeniem dwóch słów pebber - pieprz oraz nødder - orzech. Mnie osobiście skusiły białym pieprzem w składzie. Wbrew pozorom jest to składnik bardzo magiczny, nadający ciasteczkom dość oryginalny smak. Naprawdę polecam spróbować. :-)


Dziś postanowiłam skupić się na pokazaniu Wam jak wyglądają poszczególne etapy przygotowania ciasteczek. Gdy wymieszamy już wszystkie składniki razem ciasto należy podzielić na kulki (6 jeśli robimy ciasto z całej porcji). Następnie każdą kulkę zamieniamy w wałeczki o średnicy około 2-3 cm. Następnie kroimy je na kawałki o długości około 2 cm. Układamy je na papierze do pieczenia. Nie rosną zbytnio, więc odstępy między ciasteczkami nie muszą być duże. :-)


Mają uroczy kształt, prawda? :-) Są słodziutkie, po prostu słodziutkie! Jestem tylko nieco rozczarowana tym, że wyszło mi tak mało pęknięć. :-)


Przepis, z którego korzystałam jest tu. Pieprz i gałkę dodałam po wczytaniu się w komentarze. :) Proporcje są podane kontrowersyjnie, gdyż masło jest na szklanki. Polecam użycie takich gotowych miarek odmierzających np 1 cup, 1/4 cup itp lub tej samej szklanki np od Nutelli. :-)

Pebbernødder (Danish Chistmas Cookies)
na 80-100 sztuk

Składniki:
1 szklanka prawdziwego masła
1 szklanka drobnego cukru
2 jajka
2,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
0,5 łyżeczki białego pieprzu
0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 175'C. Masło i cukier utrzeć na puszystą masę. Dodajemy jajka. Masa będzie wyglądać na zważoną. Tak ma być. :) Dodajemy przyprawy i mąkę. Mieszamy ciasto łyżką a następnie wyrabiamy rękami. Jeśli wyda się za luźne można dodać więcej mąki. Wyrobione ciasto dzielimy na 6 kul. Każdą rozwałkowujemy na wałeczki szerokości 2-3 cm i kroimy je na kawałki szerokości około 2 cm. Ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 10-20 min w 175'C. Ciasteczka się nie rumienią. Mają być po prostu upieczone na wskroś. 

Smacznego!

Zagadka. :-)


Biały pieprz, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon... Kto zgadnie jaki przepis niedługo pojawi się na blogu? :-) Podpowiem, ze będzie europejsko i świątecznie. :-)

piątek, 23 listopada 2012

Ciasto marchewkowe.

Dzisiaj pragnę zwrócić się do Was z malutką prośbą. Nadal nie odnalazłam ciekawego przepisu na ciasteczka bożonarodzeniowe w klimacie piernikowym, ale niekoniecznie będące piernikami samymi w sobie. Bardzo by było miło gdyby można było je upiec np tydzień przed świętami... :-) Niekoniecznie mam gdzie składować leżakujące ciastka. :-) Wszystkie przeznaczone ku temu miejscówki będą zajęta przez moje ulubione pierniczki. :-) Swoją droga, nie wiem czy wiecie, ale w zeszłym roku przez przypadek jedno pudełko pierników zawieruszyło się, aż do Wielkanocy... Jakie one są pyszne jak poleżą te kilka miesięcy! Pychota! W sumie teraz żałuję, że nie upiekłam pierników we wrześniu .. Choć nie wiem czy coś by doleżało do Wigilii.... ;-)

Dziś taki mały wstęp do piernikowania. Dziś półsłodki nibypiernik z marchewki. Jego zaletą jest to, że jest zdrowszy nieco od tradycyjnych ciast, nie musi leżakować i smakuje naprawdę piernikowo. :-)


Myślę, że takim ciastem marchewkowym można spokojnie zastąpić piernik gdy zapomnimy o jego upieczeniu na kilka tygodni wcześniej przed Świętami. Wtedy proponuję cukier zamienić na miód by jeszcze bardziej podkreślić jego piernikowość. :)


Wiele osób ciasto marchewkowe ozdabia jeszcze polewą z kremowego serka. Ja postanowiłam ciasto zrobić w wersji lekkiej i dlatego proponuję jedynie lekko oprószyć je cukrem pudrem, albo i nawet jeść samo. Tak też jest pyszne... i mniej kaloryczne. :-)


Zobaczcie ile tu dobroci... mniam. A oto przepis. :-)

Ciasto marchewkowe
na dużą blaszkę

Składniki:
4 duże marchewki starte na tarce o drobnych oczkach
1,5 szklanki mąki pszennej
4 jajka
0,75 szklanki oleju rzepakowego
0,5 szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 cukier wanilinowy
0,25 szklanki orzechów włoskich
0,25 szklanki migdałów
0,5 szklanki rodzynek
szczypta soli

Przygotowanie:
Rozgrzej piekarnik do 180'C. W dużym garnku ubij cukry z jajkami mikserem na wysokich obrotach przez 3 minuty. Ciągle miksując dolewaj olej. Gdy masa będzie jednolita dodawaj stopniowo mąkę  proszek i sól (na niższych obrotach miksera). Gdy masa będzie jednolita wyłącz mikser, dodaj przyprawy, marchewkę i wymieszaj wszystko łyżką na jednolitą masę. Masę przelej do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz 45 min w 180'C.

Smacznego! :-)

piątek, 2 listopada 2012

Szarlotka bardzo prosta.

Muszę się przyznać, że zaczyna się ten czas w roku, który z jednej strony bardzo lubię, z drugiej jestem w stanie ledwo przeżyć, bo tak zimno i ciemno... Zaczyna się seria różnych świąt i wydarzeń, w szczególności lubię Adwent, gdyż jest to miesiąc bezkarnego opychania się piernikami. :) Dlatego własnie już snuję swoje piernikowe plany na ten rok, wbrew pozorom to już ostatni dzwonek. Strasznie mnie korci zrobienie czegoś co pochodzi z krajów niemieckojęzycznych. Jakoś pierniki kojarzą mi się z tymi sławnymi jarmarkami bożonarodzeniowymi bardzo popularnymi w tamtej części Europy. :-) Może to skojarzenie jest nieco na wyrost, ale to nic... Zawsze w razie czego będę mogła spróbować zrobić 'remake' pierniczków z IKEA. :-)


Ale do rzeczy, do rzeczy. Dziś króluje szarlotka. :-) Taka jak lubię: cienka, płaska, krojona w kwadraty. Na kruchym cieście, z ciachem na wierzchu. :-) Na górze macie wersję posypaną cukrem pudrem  Na dole jeszcze nie. O dziwo, to ciasto jest także bardzo smaczne bez cukru pudru. Jednak pamiętajcie ja i mój Luby nie lubimy ulepków, więc nikt nie powinien się czuć winny jeśli oprószy szarlotkę odrobiną białego słodkiego pyłu.. :)


Ach i jeszcze jedna ważna rzecz. Warto zrobić jabłka samemu. Nie polecam gotowych jabłek ze słoika, no chyba, ze sytuacja jest awaryjna. Wiadomo, nikt od nich nie umrze, jednak co swoje to swoje. :-) Ze swojej strony polecam szare renety, antonówki lub papierówki. :-)


Prawdę mówiąc marzyła mi się szarlotka z przytupem i wodotryskiem. Zaczęłam wyszukiwać najbardziej wymyślne przepisy na kruchym cieście.. Chciałam zabłysnąć niczym gwiazda. Jednak cały mój blask zniknął gdy zajrzałam do lodówki i odkryłam, że mam tylko dwa jajka i prawie zero cukru. :-)))) Zatem zasiadłam do naszego poczciwego durszlaka i znalazłam przepis dwujajeczny na Kotlet.tv. Bardzo Wam za niego dziękuję, uratowaliście mi szarlotkę. Przepis jednak opowiem po swojemu, bo jak wiecie my tu jesteśmy cukrzycy i zawsze staramy się odsładzać i niedosładzać nie tracąc smaków. :-)

Szarlotka prosta i smaczna :-)
blaszka 35x25 cm (ja miałam 30x25 cm i też było ok)

Składniki:
3 szklanki mąki
220 g masła lub margaryny
2 duże jajka
2 łyżeczki cukru do ciasta + 8-10 łyżeczek cukru do jabłek
szczypta soli
1 kg szarych renet
cynamon
opcjonalnie cukier puder do posypania

Przygotowanie:
Jabłka obrać i pozbawić komór nasiennych, pokroić w kostkę i wrzucić do garnka. Dodać cukier i dusić często mieszając na średnim ogniu. Zdjąć z ognia, dać jabłkom przestygnąć podczas zagniatania ciasta.
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Na stolnicę wysypać mąkę, dodać cukier, sól i masło. Posiekać masło na drobniuteńkie kawałeczki. Gdy ciasto przypomina już grudki wbić jajka i zagniatać. Zagniatać aż powstanie jednolite ciasto. Ciasto można schować albo na kwadrans do zamrażarki, albo na pół godziny do lodówki. Blaszkę smarujemy tłuszczem lub wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto dzielimy na 3 równe części  Dwie pierwsze przeznaczone są na spód. Każdą z nich rozrywamy na kawałki wielkości 2-3 centymetrów i układamy z nich spód. Polecam zajrzeć na kotlet.tv i poobserwować jak pięknie robi to Paulina. :) Na spód wykładamy jabłka. Posypujemy cynamonem. Następnie z pozostałego ciasta znowu robimy płatki, którymi nakrywamy ciasto. Pieczemy godzinę.

Po upieczeniu ciasto można posypać cukrem pudrem. Można ale nie jest to konieczne. :-)

Smacznego! :-))

sobota, 27 października 2012

Crumble śliwkowo-jabłkowe z nutą kokosowo-cynamonową.

Pewnie zastanawiacie się co słychać u moich ukochanych Kulinarek. :-) Otóż słychać bardzo dużo, dosłownie i w przenośni, ponieważ pani Agnieszka Czarkowska z Radia Białystok przygotowała o nas reportaż. Szczerze przyznam, że trochę dziwnie jest słyszeć swój głos z radia (czy aby na pewno to mój głos?...). Jeśli ciekawi Was, który z głosów to mój - to ten, który opowiada o tym, że Kulinarki są magiczne. Są, oj są! :-)  Zapraszam Was zatem do wysłuchania reportażu. Wystaczy kliknąć w link poniżej a później w 'Posłuchaj'. :-)


A gdy już troszkę posłuchacie przyjdzie pora na coś dobrego. Na coś do połasowania. Coś słodkiego i kwaśnego jednocześnie. Troche egzotycznego, troszkę swojskiego. :) Czy już wiecie co mam na myśli? :-)


Crumble to bardzo dobra rzecz. Nawet nie chodzi o to, że smaczna. Największą zaletą crumbli jest to, że są extra szybkie, wielce proste, małosładnikowe oraz łatwo przygotować oddzielne porcje. Ogólnie jest to mistrzostwo świata. :-) Absolutny 'must do' na jesień. Prawie jak szarlotka i przetwory. :-)


Pora na przepis. Na najprostszy przepis ewer. Nawet jeśli proporcje przyjmiecie 'na oko' i tak wyjdzie. Super, prawda? :-)

Crumble śliwkowo-jabłkowe z nutą kokosowo-cynamonową
na 4 osoby/na 4 kokilki

Składniki:
12 śliwek
1 jabłko
1 łyżka wiórków kokosowych
1 łyżeczka cynamonu
0,75-1 szklanki mąki [to zależy jakie macie kokilki, czy mniejsze czy większe]
3-4 czubate łyżki masła lub margaryny
0,25-0,33 szklanki cukru
2-3 łyżki płatków owsianych

Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Śliwki pozbawić pestek, włożyć po 3 pokrojone na kawałki śliwki do każdej kokilki. Obrane jabłko zetrzeć na tarce o grubych oczkach i wymieszać z cynamonem i wiórkami. Jabłko ułożyć na śliwkach. W miseczce połączyć cukier, mąkę, płatki i masło, zagnieść kruszonkę. Posypać owoce kruszonką. Lekko ugnieść. Piec 20 min. :)

Przed podaniem przestudzić minium 10 minut.

Smaczego! :-)

środa, 3 października 2012

Kulinarki w programie 'Konik'. Ciasto śliwkowe.

Moi Kochani! Moi Wspaniali! Z radością i pełna dumy donoszę, że Kulinarki można obejrzeć w programie Konik produkowanym przez telewizję Białystok. :-) Jest to program poświęcony pasjonatom. My opowiadamy o tym  jak bardzo kochamy gotować, blogować i spędzać ze sobą czas. :-) Zapraszam do obejrzenia paragramu na stronie Telewizji Białystok. :-)

A tu kilka kadrów... :-)


To ja. Układam ciasto śliwkowe na pięknym szklanym talerzu. :-)


Oto Edyta, Magda i Ewa. :-) Przygotowują pyszne placuszki drożdżowe. :-)

A tutaj z Sylwią. Nawet w Trywieży mamy Internet! :-)

A teraz pora na przepis. :-) Przepis na ciasto z programu. :-) Zdjęcia ciasta wykonała Sylwia [oczywiście zawsze muszę zapomnieć o aparacie gdy jest najbardziej potrzebny :)], która prowadzi bloga Z miłości do jedzenia, który serdecznie Wam polecam. :-))


Sylwia to ma oko, co nie? :-)


Przepis pochodzi o koleżanki mojego Lubego, Joli. Jolu! Nie wiem jak Ci za niego dziękować! :-))))) Dzięki, dzięki, dzięki! :-))))) Ciupkę tylko zmieniłam z kruszonką i ilościami cukru. :-)

Ciasto ze śliwkami

Składniki:
0,75 kostki margaryny 250 g/1 kostka masła 200 g
4 jajka
2 szklanki mąki czubate
0,5 szklanki cukru
0,33 szklanki mleka
1 kieliszek rumu/1 zapach rumowy
0,5 kg śliwek
2 jabłka
2 łyżki wiórków kokosowych
0,5 łyżeczki cynamonu
cukier wanilinowy
kruszonka:
3 łyżki cukru
0,5 szklanki mąki
3 łyżki masła

Przygotowanie:

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jajku nadal ucierając. Dodać rum lub zapach. Mąkę wymieszać z proszkiem, dodawać do masy stopniowo ubijając mikserem na średnich obrotach. Dodać mleko. Wymieszać mikserem na jednolitą masę. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Śliwki poprzekrawać na pół i wyjąć z nich pestki (tę czynność można wykonać wcześniej) i układać na cieście skórką do dołu (brzuszkami do dołu). Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać do jabłek wiórki, cukier wanilinowy i cynamon. Dobrze wymieszać. Jabłka układać łyżeczką do herbaty na śliwkach. Z podanych składników ręcznie wykonać kruszonkę. Posypać nią ciasto.
Piec 55 minut w temperaturze 185'C.
Przepyszne na drugi dzień. :-)

Smacznego! :-)

piątek, 6 lipca 2012

Muffinki czereśniowe z gorzką czekoladą i cynamonem.

Czerwiec, lipiec i sierpień to najlepsze miesiące w ciągu roku. :) Najpyszniejsze, najbardziej warzywno-owocowe, bardzo 'sezonowe'. Jak wiecie mieszkam w Białymstoku (podpowiem: północno-wchodnia Polska) i w chwili obecnej mamy tutaj szczyt sezonu na czereśnie. W końcu są duże i soczyste, a ceny nie walą z nóg (8-10 zł/kilogram). Muszę przyznać, że to moje ulubione owoce wczesnego lata. Szczególnie te jasne, one są zdecydowanie najlepsze.



Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że czeresnie są wyjatkowo zdrowe. Pomagają oczyścić nasz oragnizm, regulują pracę ukladu pokarmowego. Zawierają naprawdę dużo witamin i soli mineralnych. A najlepsze jest to, że 1 czereśnia to tylko 5 kalorii. :-) Zatem moi Mili, uroczyście zobowiązuje Was do spałaszowania dziś przynajmniej pół kilograma czereśni! :-) A jeśli kilka Wam zostanie zawsze możecie upiec muffinki.. ;-)


Muffinki czereśniowe z gorzką czekoladą i cynamonem
na 9 sztuk

Składniki:

1 szklanka mąki
0,25 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
 szczypta soli
0,5 szklanki mleka
1 jajko
50 g roztopionej margaryny lub masła
50 g gorzkiej czkoelady 90% kakao
150 g czereśni wydrylowanych

Przygotowanie:

Rogrzać piekarnik do 200'C.  Czekoladę posiekać w drobne kawałeczki. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. W drugiej misce wymieszać wszystkie mokre (pamiętając o przestudzeniu masła). Połączyć suche i mokre. Dodać czereśnie. Wymieszać. Nakładać do muffinkowych gniazd do 3/4 wysokości. Piec 20-25 min.

Jesli ktoś nie lubi przesadnie słodkich wypieków zalecam pominięcie cukru pudru. :)

Smacznego!

A wszystko to w rmach akcji durszlakowej. :)

piątek, 16 grudnia 2011

Wszyscy pieką Lebkuchen, piekę i ja! :)

Z czym kojarzy się Wam Boże Nardzodzenie? Mnie z pierogami z kapustą i grzybami, karpiem w galarecie oraz... piernikami. :) W tym roku pozwoliłam sobie na szaleństwo piernikowe i w końcu zdecydowałam się także na Lebkuchen, czyli tradycyjne niemieckie pierniczki. Jestem bardzo ciekawa, które pierniczki bardziej będą smakować gościom - 'polskie' czy 'niemieckie'? ;-)


Przepis na Lubkuchen chodził za mną już długo... Szczególnie, ża kusił nim niejeden blog. Dlatego dziś jest bardzo odtwórczo, ale i bardzo pysznie! Lebkuchen są genialne. Wypróbujcie - naprawdę warto! :)

Przepis pochodzi oczywiście z bloga naszej wspaniałej Dorotus76 - klik. :-) Zapewne wiele z Was wie, że to absolutnie magiczna kopalnia przepisów na cudowne wypieki. Bardzo polecam, bo nigdy się na nich nie zawiodłam. :-))

Lebkuchen
oczywiście zrobiłam troszeczkę inaczej - moje uwagi w nawiasach

Składniki:
na około 30 sztuk

- 250 g mąki pszennej
- 85 g zmielonych migdalów [zmieliłam cale migdały bez skórki przy uzyciu blendera]
- 3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika [u mnie Kotanyi]
- 1 łyzeczka zmielonego cynamonu
- 1 łyzeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 200 ml płynnego miodu
- 85 g masła
- pół szklanki drobno posiekanej kandyzownej skórki pomarańczowej i cytrynowej [pominęłam - rodzina nie lubi - zamiast tego zrobiłam cukier cytrynowy]
Przygotowanie:

Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.

W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła).

Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).

Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto bardzo się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna).

Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut [w moim przypadku po 12 minutach były gotowe, ale chyba mój piec jest wyjątkowo szybki] (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.

Smacznego!

wtorek, 1 listopada 2011

Muffinki orzechowe z nutką piernikową.

Dziś przygotowałam dla Was coś czego jeszcze nigdy nie robilam na moim blogu. :) Przez zupełny przypadek stałam się posiadaczką silikonowej formy do muffinków (teraz jest promocja na różne silikonowe formy do muffinek w Auchan - polecam). Zakup udany choć niespodziwany. Dlatego dziś podzielę się z Wami moimi doświadczeniami na temat zarówno blaszek silikonych jak i metalowych. Mam nadzieję, że pomoże Wam to w wyborze czegoś dla siebie. :)

Forma metalowa


Zdjęcie pochodzi ze strony: www.wilton.com.


Z blach metalowych korzystam od wielu lat. Moim pierwszym skojarzeniem z nimi to to, że nie mogę ich do końca domyć. We wszytskich zakamarach jest zapieczone ciasto, któego nie da się niczym usunąć. Na dnie każego gniazda zapiekło się nawet nie wiem co, ale jest brązowe i nie chce się zmyć przy użyciu zmywaka (nie chcę na siłę zdrapywać w obawie przed zniszczeniem blachy, jej potencjalnym rdzewieniem itp.). Do zmywarki się nie nadaje. Tak, jest to ich poważna wada. Po za tym jeśli chodzi o kwestie smakowe nie jestem zbyt wielką fanka papilotek (karbowane papierki w których piecze się muffinki). Zawsze mam wrażenie, że w smaku muffinki można wyczuć smak papieru (tak, próbowałam papilotek z różnych firm - raz lepiej raz gorzej, ale zawsze coś się wyczuwa). Jednak dzięki papilotkom możemy nadać muffinkom charakteru, są one pięknym wykończeniem cieszącym oko (szczególnie podobają mi się papilotki tematyczne np. bożonarodzeniowe czy helloweenowe). Jednak przejdźmy do spraw związanych z samym pieczeniem. Blaszka metalowa nadaje muffinkom ładny kształt. Muffinki łatwo się wyjmuje, nawet bardzo gorące. Można się nią posługiwać za pomocą jednej ręki (wkładanie i wyjmowanie z piekarnika). Jednak pamiętajmy, że blachy co jakiś czas trzeba wymieniać, bo w końcu się zużywają, czyli zamiast ładnie piec muffinki na złoto powodują, ze muffinki przypalaja się tam gdzie dotykają do blachy.

Forma silikonowa
Zdjęcie pochodzi ze strony: www.wilton.com.

Co prawda formę silikonową mam od niedawna to już zdarzyła wzbudzić we mnie sympatię. Moim zdaniem ma wiele zalet. Łatwo się czyści (można w zmywarce), nie potrzebujemy papilotek (choć to ma też pewien minus - muffinki szybciej wysychają i czerstwieją), muffinki wychodzą kształtne i równomiernie wypieczone. Jednak forma silikonowa ma jedną cechę, która znacznie odróżnia ją od blachy metalowej. Jest przystosowana do temperatur ujemnych do -40'C, co oznacza, że możmy w niej przygotowywać mrożone desery lub zamrażać jakieś dania w postaci porcji wielkości gniazda. Jednak z silikonem też nie jest tak do końca różowo. Musimy wstawiać go do pieca (i wyjmować) obiema rękami. Wyjmowanie gorących muffinek jest nieco trudniejsze i łatwo oparzyć palce. Muffinki z blachy silikonowej nie są takie urocze. Mają ostrzejsze brzegi i nie mają ozdoby w postaci papilotki. Plus, nie wiem jeszcze jaka jest ich trwałość, jednak podejrzewam, że są odporniejsze na zużycie od metalowych (jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie - napiszcie mi w komenatrzach, bardzo proszę).

Podsumowując: uważam, że warto mieć obie foremki w swoim arsenale. Silikonowa, idealna w codziennym użytku gdy trzeba działać szybko i sprawnie. Metalowa forma + papilotki, to genialny sposob na piękne wykończenie/ozdobienie każdego przyjęcia, herbatki czy spotkania. Ale jeśli macie pieniążki tylko na jedną formę polecam silikon - tańszy i czystszy w użyciu. :)


Powoli zaczynam mysleć o piernikach na Święta (wbrew pozorom już niedługo trzeba je piec!), dlatego dziś lekka pienikowa nutka w towarzystwie orzechów. Pyszne z zimnym mlekiem. :)

Muffinki orzechowe z nutką piernikową
na 6 sztuk, upieczone w formie silikonowej

Składniki:
1 szklanka mąki
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki drobno pokrojonych orzechów włoskich
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml mleka
1 jajko
3 łyżki oleju rzepakowego

Przygotowanie:

Suche składniki wymieszać w misce. Mokre składniki wymieszać w innym naczyniu. Suche połączyć z mokrym. Przełożyć do foremki. Piec 20 min w 200'C.

Smacznego! :)

środa, 21 września 2011

Crumble jabłkowo-gruszkowe.

Podobno wrzesień jest najważniejszym miesiącem w roku. Dzieci idą do szkoły. Ludzie wracają z urlopów i wakacji pełni nowych pomysłów i energii. Moda rozdaje wtedy karty na cały następny rok (podobno właśnie dlatego wrześniowe wydania gazet modowych i zahaczających o modę to prawdziwe dzieła sztuki). Mnie wrzesień w tym roku także nastraja do pewnych zmian. Jaki mam plan? Bardzo prosty. W zasadzie chcę się rozwinąć w 3 dziedzinach. Gotowanie. Fotografowanie. Kondycja fizyczna. I tak naprawdę wszystko o siebie sie ociera. Gdy ugotuję to będę fotografować. By fotografować potrzebuję dobrej kondycji... A dużo ćwiczeń się przyda gdy nagotuję za dużo. Widzicie jakie to proste? ;-) A Wy? Macie jakieś postanowienia wrześniowe? :-)

Jednak do rzeczy. Nie ma jesieni bez crumbelków. Jabłka, gruszki i cynamon smakują wtedy zdecydowanie najlepiej. Wtedy też desery na ciepło święcą swe triumfy. Huh, przypomina mi to o szarlotce na ciepło. No, trzeba zrobić. A potem nie zostanie już nic tylko dieta odchudzająca i dużo ćwiczeń...

Crumble są świetne. Smaczne, proste, szybkie. Zazwyczaj wszystkie składniki mamy w domu. Łatwo je zrobić w każdej chwili, gdy tylko przyjdzie ochota. :-)

Crumble jabłkowo-gruszkowe
na 2 standardowe kokilki

Składniki:
-2 czubate łyżki mąki
-2 czubate łyżki płatków owsianych górskich
-1 czubata łyżka masła
-2 łyżeczki cukru + 1 łyżeczka cukru do owoców
-1 jabłko
-1 gruszka
-cynamon
Przygotowanie:
Jabłka i gruszki umyć i pokroić w kosteczkę. Wymieszać z łyżeczką cukru i łyżeczką cynamonu.
Mąkę, płatki, cukier i masło wymieszać palcami tworząc kruszonkę. Owoce przełożyć do kokilek. Przykryć kruszonką. Piec 20 min w 180'C.

Podawać na ciepło, ale tak z 5-10 min po wyjęciu z pieca by nikt się nie oparzył. Można podawać z lodami lub słodką śmietanką.

Smacznego! :)

piątek, 9 września 2011

Cynamonowe ciasto jabłkowe (z rodzynkami i orzechami).

Czy to już? Czyżby przyszła jesień? Królowa wszystkich pór roku? Już prawie, prawie... Nie mogę się doczekać, bo ją uwielbiam. Uwielbiam za...

Najpiękniejsze kolory na świecie.
LIŚCIE i kasztany.
Chłodne wieczory i rześkie poranki.
Botki (na obcasie i płaskie).
Kolorowe rajstopy, które zaczynają pasować do wszystkiego.
Gruszki, jabłka, paprykę i dynię. Smakują wtedy nieziemsko.
Szaliki, apaszki i chusty.
Wieczory z książką.
Miękkość koca i ciepło skarpetek.
Wschody słońca na tyle późno by móc się nimi cieszyć przy śniadaniu (chodzę na 7.30 do pracy ;]).
Magiczne moce wstępujące w herbatę. :)

A Wy... lubicie jesień? :-)


Nie ma jesieni bez czegoś słodkiego i pysznego. Jestem pewna, że dzięki temu przepisowi nie raz uda sie Wam wyrwać z objęć jesiennej melancholii. U nas działa bez zarzutu. :-)))


Absolutny hit nad hitem. Sama sobie się dziwię, że wcześniej nie wspomniałam o tym cieście. Jest absolutnie wspaniałe. Polecam z głębi serca. :-)


Cynamonowe ciasto jabłkowe z rodzynkami i orzechami
czysty smak jesieni
na prodiż okrągły lub 2 mniejsze keksówki

Składniki:

4 jabłka antonówki
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
2 duże jajka "1" lub "0"
0,5 szklanki oleju rzepakowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
0,5 szklanki rodzynek sułtanek
0,5 szklanki pokrojonych na kawałeczki orzechów włoskich

Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do temperatury 190'C. Jabłka obrać i pokroić w kostkę. Wrzucić do dużej miski. Do miski dodać cukier, olej i jajka. Wymieszać. Dodać cynamon. Wymieszać. Dodać mąkę, proszek, sodę. Wymieszać. Dodać bakalie. Wymieszać. Przełożyć do blaszki wyłożonej papierem/prodiża wysmarowanego tłuszczem. Piec 50 min.

Smacznego! :)

niedziela, 12 czerwca 2011

Placuszki z rabarbarem ze słodkim jogurtem.

Ostatnie dni przyniosły pewną smutną wiadomość. Nie będzie już Durszlaka w postaci do której tak bardzo byliśmy przyzwyczajeni i która tak bardzo lubilismy. Jednak nie wolno się smucić. Niedługo dzięki grupce Pracusiów, nasz kochany Durszlak wróci do życia. Dlatego uważam, że Tomkowi (pierwotnemu założycielowi) Durszlaka należą się podziękowania. Za pomysł, za wszystkie siły włożone w portal, za wzbogacenie naszego bloggowego światka o coś bardzo cennego. Dzięki Tomku! :-) Mam nadzieję, ze nowe oblicze Durszlak ujrzymy już niedługo. Trzymam kciuki za Nowych Twórców i nie mogę się doczekać. Zachęcam do wizyty na Facebooku, gdzie na bieżąco za sprawą fanpage'a możemy monitorować postępy w powstawaniu nowej odsłony Durszlak.pl. Zapraszam! :-)


Jeśli troszkę zgłodnieliście zapraszam na placuszki. Bardzo wiosenne (letnie?), bardzo pyszne. :)


To już drugi przepis na placuszki z rabarbarem. Pierwszy bardzo prosty. Ten odrobinę bardziej zaawansowany. Placuszki wychodzą bardziej treściwe. Przepis powstał w mojej głowie po gruntownym przestudiowaniu internetu. ;)

Placuszki z rabarbarem ze słodkim jogurtem
na 2 głodne osoby

Składniki:

-1 szklanka mąki
-1 jajko "1" lub "0"
-0,5 szklanki kefiru
-1 łyżka ciemnego cukru nierafinowanego
-0,5 szklanki mleka
-0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
-1 łyżeczka cynamonu
-3 łodygi rabarbaru
-1 mały jogurt naturalny
-1 łyżka cukru nierafinowanego

Przygotowanie:

Rabarbar umyć, obrać i pokroić w plasterki. Suche składniki wymieszać w misce (pomijając jedną łyżkę cukru). W miseczce rozkłócić jajko, dolać do niego mleko i kefir. Wymieszać. Połączyć suche z mokrym. Wymieszać. Dodać pokrojony rabarbar. Placuszki smażyć na rozgrzanym oleju na złoto z obu stron. W oddzielnej miseczce połączyć jogurt z łyżką cukru (można więcej).
Placuszki podawać na ciepło polane słodkim jogurtem.

niedziela, 5 czerwca 2011

Mufinki rabarbarowe.

Znowu przegapiłam. Znowu! Jak co roku. To chyba taka moja mała tradycja. Zapomniałam, że mój blog powstał dokładnie 1 czerwca 2008 roku. Ile to już? 3 lata. Jestem jedną ze 'starszych' polskich gotujących blogerek (oczywiście sątakże oosoby o wiele bardziej doświadczone i zaprawione w boju). Tak przynajmniej mi się wydaje. I nadal jestem. Jeszcze mi się nie znudziło, cały czas mam jakieś pomysły (mimo tego, że czasem mam kilkumiesięczne przerwy...). Zatem pozwolę sobie na małą refleksję. Po co mi to wszystko?

Głównie i zasadniczo dlatego, że.. Ja to po postu bardzo lubię! Czy może być lepsza motywacja? :)

Zaczynam zatem 4 rok. Mam nadzieję, że spędzimy go wspólnie. :)


Muffinki z rabarbarem
na 16 sztuk

Składniki:

-1,5 szklanki mąki
-0,5 szklanki brązowego cukru (mam na myśli nierafinowany)
-2 łyżeczki cynamonu
-1 łyżeczka sody
-100 ml jogurtu naturalnego
-100 ml mleka
-2 jajka
-50 g masła
-1 szklanka obranego i pokrojonego rabarbaru (ok. 2-3 łodygi)

Przygotowanie:

Masło utrzeć z cukrem. Dodać jajka, mleko, jogurt. Wymieszać. Będzie sie ważyć, ale to nic, Tak ma być. :) W drugiej misce wymieszać suche składniki. Połączyć suche i mokre. Wymieszać. Dodać rabarbar. Przełożyć do foremek. Każdą muffinkę posypać odrobiną brązowego cukru. Piec 20 min w 180'C.

Smacznego!

sobota, 30 października 2010

Ciasto dyniowe - wcielenie drugie.



Moi Drodzy Czytelnicy powiedzcie mi tak z ręką na sercu: czy Wy jecie i lubicie dynię? Proszę, nie krepujcie się. Dyskusja na temat jej walorów odżywczych i smakowych jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ trwa teraz Festiwal Dyni. Zorganizowała go (jak co roku) Bea, która prowadzi dzielnie bloga Bea w Kuchni. Bardzo Wam go polecam. Można na nim znaleźć przepisy na cudowne przetwóry, wspaniałe wypieki i wiele ciekawostek na temat jedzenia. Zajrzyjcie do Bei koniecznie, Ona bardzo lubi odwiedziny! :-)

Prawdę mówiąc moje doświadczenia z dynią zaczęły się dopiero przy okazji blogowania. Wcześniej widziałam jedynie dynię marynowaną w occie (i nawet jej nie próbowałam, podziwiałam tylko pięknie pomarańczowe kosteczki pływające w zalewie). Zawsze to warzywo kojarzyłam z Halloween i znanym z telewizji pumpkin pie. Jednak ja wolę wypieki bardziej niestandardowe, trochę kojarzące mi się z kuchnią wegetariańską... Powoli dorastam do zupy. Niestety jeszcze brak mi odwagi. Może za rok? Tak, mam już plan na kolejny festiwal.


Przepis na to ciasto inspirowane było przepisem pochodzącym z tego bloga. Jednak ja, jak to ja, przekręciłam wszystko na swoją modłę. Cóż taka już jestem... 'Kreatywna'. Mnie smakuje, mojej rodzinie też. Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu. :-)

Ciasto dyniowe
na kwadratową blachę o boku 24 cm

Składniki:
- 300 g dyni
- 2 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru
- 150 ml oleju
- 2 jajka
- 2 łyżeczki cynamonu
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,75 szklanki migdałów
- 4 kostki gorzkiej czekolady
Przygotowanie:
Dynię utrzeć na tarce o grubych oczkach. Migdały posiekać. Czekoladę zetrzeć na grubej tarce. Jajka ubić z cukrem. Dodać olej ciągle ubijając. Dodać dynię, migdały. Wymieszać. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i czekoladę. Wymieszać. Przełożyć do formy wyłożonej papierem. Piec 40 min w 170'C. Przed wyjęciem z pieca sprawdzić patyczkiem czy jest suche w środku.

Smacznego!

wtorek, 28 września 2010

Bardzo prosta szarlotka.


Dzis jest Dzień Jabłka zorganizowany przez Tatter, która od wielu lat pisze bloga Palce Lizać oraz Tatter o Chlebie. Nie mogłam sobie odmówić więcia udziału w tak sympatycznym wydarzeniu. Przygotowałąm szarlotkę, prawdę mówiąc pierwszą w życiu, na kruchym cieście. Dotychczas trochę ze strachu, trochę z lenistwa katowałam do znudzenia przepis na szarlotkę sypaną. Jednak trzeba stawiać przed sobą nowe wyzwania i postanowiłam sięgnąć po inny przepis. Efekty oceńcie sami. Mam nadzieję, że swoją szarlotką godnie uczciłam Dzień Jabłka.

Myślę, że ten przepis pojawił sie nieraz. Szarlotka jest prościutka, szybka i smaczna. Polecam każdemu z czystym sercem. :-)

Szarlotka
na średnią tortownicę lub kwadratową blaszkę o boku 24 cm

Składniki:
- 2,5 szklanki mąki
- 0,75 szklanki cukru
- 1 cukier waniliowy
- 4-5 antonówki lub inne kwaśne jabłka
- 3 łyżki cukru (do jabłek)
- 1 łyżka białego lub brązowego cukru (do dekoracji)
- 1-2 łyżeczka cynamonu
- 3 łyżki śmietany
- 1 jajko
- 100g masła
- szczypta soli
Przygotowanie:
Mąkę, cukier (0,75 szklanki), cukier waniliowy, śmietanę, jajko, masło i sól wymieszać ze sobą w dużej misce i wyrobić ciasto. Ciasto po wyrobieniu odstawić na 30 min do lodówki.
Jabłka zetrzeć na 'grubej' tarce. Wymieszać z 3 łyżkami cukru i cynamonem.
Ciasto wyjąć z lodówki. Podzielić na dwie części (mniejsza i nieco większą). Większą wylepić blachę nasmarowaną masłem. Mniejszą rozwałkować na 'przykrywkę' o kształcie blaszki. Na wylepiony spód wyłożyć jabłka. Nałożyć 'przykrywkę' i zlepić z nią brzegi dołu. Nakłuć ciasto widelcem. Posypać ciasto łyżką cukru w celach dekoracyjnych.
Piec 45 minut w 180'C.

Smacznego!

niedziela, 26 września 2010

Gruszki w occie.

Gruszki w occie to jest jedno z najmilszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Moja Babcia i Dziadek podawali je zawsze w dniu swoich imienin oraz na Boże Narodzenie. Pamiętam, że dla przyzwoitości kładłam sobie na talerz jeden plasterek wędliny by nikt nie mógł mi zarzucić, że jem tylko gruszki. W sumie i tak wszyscy wiedzieli co wyrabiam, ale na szczęście nie zwracano mi zbytnio uwagi. Ach, jakie one są pyszne! Szczególnie, że dziadkowo-babcine były robione z 'własnych' gruszek, z ogrodu i podawne w pięknych kryształowych salaterkach. Tradycji w rodzinie zginąć nie dam i uroczyście obiecuję zrobienie choć jednej porcji gruszek rocznie. Mam nadzieję, że podołam własnemu wyzwaniu, zatem proszę trzymajcie za mnie kciuki. :-)

Pamiętajcie, że do tego przepisu potrzebne są gruszki twarde jak kamienie. Najlepiej kupować je na jakiś rynkach czy bazarkach gdzie można ich przeznaczenie skonsultować ze sprzedawczynią czy też sprzedawcą. Podpowiem, że najczęściej są nieduże i zielone. Mogą nawet wydawać się nieco niedojrzałe. To nic nie szkodzi. Podaczas gotowania nabiorą słodyczy i miękkości. Koniecznie spóbujcie!
Przepis krótki, ekspresowy. Nie namęczycie się przy nim, czyli małym wysiłkiem osiągniemy cudowny efekt. Może być lepiej? :-)

Gruszki w occie

Składniki:

- 1 kg gruszek
- 4 goździki
- laska cynamonu
- 0,2 szklanki octu
- 0,5 szklanki wody
- 0,3 szklanki cukru
Przygotowanie:

Gruszki umyć, obrać, przekroić na pół, pozbawić pestek. Zagotować w dużym garnku wodę z cukrem, cynamonem, goździkami. Po zagotowaniu zmniejszyć gaz i dodać gruszki. Gotować aż będą miękkawe. Gruszki oraz przyprawy wyjąć i przełożyć do wypażonych słoików. Do wody dodać ocet, zagotować. Zalać gruszki marynatą. Zamknąć słoiki.

Smacznego! :-)

czwartek, 4 lutego 2010

Crumble gruszkowe.

Koniec sesji, ostatnie ferie zimowe w moim życiu. Jak się ten człowiek szybko starzeje. Prawda? Tylko co ja będę robić przez ten cały miesiąc? Oczywiście muszę nadrobić zaległości blogowe (nie było mnie tu przez cały miesiąc, starszne!). Odpocząć, pospać... A gdy już sie tym znudzę (czyli pewnie tak za 2-3 dni) pragnę zrealizować pewne pomysły, które odkładałam już od dawna. Szczególnie jeden, ale na razie cicho sza. Szczegóły niedługo. :-)


Nie wiem czy zauważyliście, że do tego przepisu użyłam kokilek. Polowałam na nie pół roku i jestem wielce zadowolna, że w końcu udało mi się z nich skorzystać (szczególnie, że czekały na 'premierę' już ponad miesiąc!). Już nie mogę się doczekać jajek w kokilkach, miniserniczków i kolejenych crumbleków. A może i sufletu... Nie, suflet jest chyba zbyt skomplikowany. A może znacie jakiś przepis idiotoodporny? :-)

Przepis inspirowany stroną internetową All recipes. Polecam przejrzenie tam też innych przepisów.

Crumble gruszkowe
na 6 kokilek

Składniki:

- 3 gruszki
- 1 łyżka brązowego cukru
- 3 łyżki płatków owsianych
- 2 łyżki mąki
- cynamon
- imbir
- gałka muszkatołowa
- 1 łyżka masła
Przygotowanie:

Kokilki wysmarować tłuszczem. Gruszki pokroić w kostkę i ułożyć w kokilkach. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Zrobić kruszonkę. Posypać gruszki.
Piec 30 min w 200'C.

Smacznego! :-)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Cynamonowe gwiazdki z cytrusową nutką.

Nie wiem dlaczego, ale ostatnio najbardziej smakują mi ciasteczka w kształcie gwiazdek. Dziwne prawda? Niby wiem, że króliczki, choinki i dżindżermeny są z dokładnie takiego samego ciasta, pieczone w tym samym piekarniku... A jednak. Gwiazdki w tym roku są hitem absolutnym. Może to wpływ mrozów i tego, że gdy jadę autobusem mogę dokładnie obejrzeć płatki śniegu, bo wcale nie topnieją (przy -15'C to wcale nie jest wyczyn). Mimo tego, że śnieg przy tej temperaturze jest sypki, czysty i piękny to mam nadzieję, że te strasziwe mrozy już niedługo się skończą, bo chcę poszleć na dworze z apratem. W taką pogodę trochę się boję... Trzymam kciuka, że niedługo podwórko będzie nieco przyjaźnieszym miejscem dla początkującego fotoamatora. :-)


Zdradzę Wam małą tajemnicę... Nie wytrzymaliśmy i... Wczoraj ubraliśmy choinkę! :-) Zdjęcia na razie nie będzie, ale pochwalę Wam się moją ulubioną ozdobą choinkową. W rzeczywistości ma 3,5 cm wysokości (w zasadzie jej nie widać na choince), ale jest taka urocza... :-) ;-)

Przepich pochodzi z mojego ulubionego forum internetowego Cincin.cc. Oto link do przepisu. Jego autorką jest Agnieszka, która prowadzi blog Kuchnia Nad Atlantykiem. :-)

Ja robiłam z połowy porcji i wyszła mi caaała wielka blacha. :-)

Składniki:

- 250 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100g masła
- 100g cukru brązowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka soku z pomarańczy
- 1 duże jajko
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:

Wymieszać mąkę z proszkiem, sodą, cynamonem i brązowym cukrem. Dodać masło i jajko ( zostawić część białka do posmarowania ciasteczek), wyrobić ciasto. Wlożyć kulę ciasta co najmniej na godzinę do lodowki.
Rozwałkować dość cienko ciasto i wycinać dowolne kształty. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować lekko rozbitym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cynamonem. Piec ok. 15 min w 190'C.

Smacznego! :-)

czwartek, 3 grudnia 2009

Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor.

Dziś kolejny dzień nastrajania się przedświątecznego. Chyba pora sięgnąć po kasetę magnetofonową (używacie jeszcze takich wynalazków?) z nagraniami najpiękniejszych polskich kolęd w wykonaniu Alibabek. Słucham jej odkąd pamiętam. Święta bez tej kasety się zupełnie nie liczą. Gdy usłyszę "Bracia patrzcie jeno... Jak niebo goreje!" albo "Pójdźmy wszyscy do stajenki..." to wtedy dopiero zaczynam czuć prawdziwą atmosferę Bożego Narodzenia. Do tego jeszcze pierogi z kapustą i grzybami... Mmm... Nie wiem jak wytrzymam te trzy tygodnie. Mam nadzieję, że szybko zlecą, a potem tylko przyjdzie wypoczynek i miłe chwile spędzone w rodzinnym gronie... :-)


Przepis na te urocze ciasteczka praktycznie w całości jest inspirowany blogiem A Spoonful of Sugar. Przeliczyłam go jednak z masy na objetość i usunęłam pewien składnik, za którym nie przepadam... Mnie i mojej rodzinie bardzo smakują. Szczególnie w wersji nielukrowanej.

Jest to moje druga propozycja w ramach III Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę. :-)

Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor

Składniki:
- 60 g masła
- 0,33 szklanki cukru
- 2 łyzki mleka
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1,33 szklanki maki
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 0,5 łyżeczki kardamonu
- 0,5 łyżeczki sody
Przygotowanie:
Masło rozpuścić z cukrem i miodem. Lekko ubić trzepaczką. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Dodać przestudzone składniki płynne. Wyrobić. Jeśli się słabo zagniata dodać dodatkową ilość mleka. Zagniecione ciasto podzielić na 4 kulki, każdą owinąć folią spożywczą i na noc schować do lodówki.
Następnego dnia wyjąć ciasto z lodówki i ponownie zagnieść aż będzie miękkie i elastyczne. Piekarnik rozgrzać do 180'C. Ciasto rozwałkowywać na grubość około 3 mm podsypując mąką. Wykrawać ciasteczka i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 8-10 minut.

Smacznego! :-)

wtorek, 1 grudnia 2009

Moje ulubione pierniczki.

Dziś jest bardzo smaczne święto. Święto miłośników przypraw korzennych, kolorowego lukru i najróżniejszych cukrowych ozdób... Oczywiście mam na myśli Dzień Pierniczków (nawet jeśli go nie ma w oficjalnym kalendarzu to zdecydowanie taka data jest zaznaczona na czerwono w moim małym kalendarzyku). W tym roku zbiega się on także, z otwarciem III Festiwalu Pierniczków zorganizowanym przez Maltę, która prowadzi blog Strega gotuje. Jest to bardzo miły początek grudnia, czyli wielkiego odliczania dni do Bożego Narodzenia. Co prawda jeszcze nie do końca odczuwam tę atmosferę, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz bardziej świątecznie... :-)



W tym roku upiekłam moje pierniczki z przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.

Pierniczki
moje ulubione

Składniki:
- 3,5 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,75 szklanki miodu naturalnego
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 3 łyżki przyprawy do piernika
Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do 180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm (Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe.

Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)

A do tego...

Lukier cytrynowy

2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny

Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)

Smacznego! :-)