Wiem, wiem idzie wiosna... Pora się odchudzać, prezentować na blogu
wariacje na temat kiełków i rzodkiewki. Dziś jednak umykam trendom. W
ogóle na nie nie patrzę. Dziś będzie o smalcu. Bo w sumie: dlaczego nie?
Na
smalec jest wiele pomysłów. A to z jabłuszkiem, a to z czosnkiem... Ja
jednak stawiam na klasykę. Wybieram słoninkę, majeranek i cebulkę. :)
Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć smalczyk w wersji niezastygniętej.
Jego 'brązowość' wynika z faktu, że na słonince było nieco mięsa i
zbrązowiało ono pod wpływem smażenia. Smalec zsiada się dość długo. Zrobiłam
go rano, jednak zsiadł się dopiero późnym wieczorem. Warto jednak
poczekać. Mimo, że zdrową żywnością tego specjału nie nazwiemy, to
jednak nic tak nie smakuje. Tak źle i tak dobrze jednocześnie. Nie wiem
czy wiecie co mam na myśli. Ale właśnie magia smalcu polega na tym, że z jednej
strony to żywy cholesterol, ale z drugiej smak nie do podrobienia. Nasz
tutejszy, polski.
Smalczyk najlepszy jest ze świeżym chlebem. Razowym czy nie, ważne by skórka była chrupiąca. :)
Przepis jest prosty jak drut, wymaga jednak odrobinki precyzji. Ale nie martwcie się to nic trudnego. No to do dzieła. :)
Smalec
1 słoik dżemowy
Składniki:
250 g słoninki
1 wielka cebula lub 2 średnie (ogólnie cebuli ma być objętościowo 1,5 razy tyle co słoninki)
1 łyżeczka czubata majeranku
sól, pieprz do smaku
Przygotowanie
Słoninkę
pokroić w kosteczkę o boku mniej więcej 0,5 cm (spokojnie, linijka nie
będzie potrzebna). Cebulkę pokroić w drobną kostkę. Na najmniejszym
palniku, na malutkim ogniu stopić słoninkę na szkliste skwareczki
pływające w przeźroczystym tłuszczu (tak mniej więcej - mam nadzieję,
że rozumiecie o co mi chodzi jeśli nie, z czasem zobaczycie - ja topiłam
jakieś 10-15 min.). Dodać cebulkę, smażyć aż będzie miękka. Tak, ma się
to wszystko pienić. :) Na koniec dodać majeranek, sól, pieprz. Po
zdjęciu z ognia nieco przestudzić bo gorący smalec może spowodować
pęknięcie słoika. Po przelaniu pozostawić do zupełnego wystygnięcia w
odkręconym słoiku. Gdy wystygnie - zakręcić. Smalec będzie się zsiadał
kilka godzin aż zrobi się biały. Przechowywać w lodówce.
Smacznego! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po polsku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po polsku. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 marca 2012
środa, 11 listopada 2009
Galaretka z nóżek.
Tak wiem, dziś jest święto Marcinów. Dziś powinno się spożywać głównie pyszne rogale w dużych ilościch... Ale jak to z mężczyznami często bywa nie każdy z nich lubi słodycze, więc wszystkim Marcinom i każdemu z osobna dedykuję tę oto galaretkę z nóżek. Wszystkiego najlepszego Panowie! :-)

Bardzo popularne imieniny w tym kraju pragnę połączyć z jeszcze jedenym świętem. Nie, nie mam na myśli Święta Niepodległości... Chodzi mi o akcję zorganizowaną przez Andrzeja i Irenę prowdzących blog Kuchnia Ireny i Andrzeja pod patronatem serwisu zPierwszegoTłoczenia.pl. Gotujemy po polsku! Niby krótkie zdanie a zawiera w sobie tak wiele. Tyle różnych potraw, tyle regionów, tyle tradycji i tyle smaków... Chyba nie ma drugiej tak bogatej akcji kulinarnej. I tak bliskiej każdemu z nas... Gotujmy zatem po polsku w naszej niepodległej Polsce! :-)

Przepis pierwotnie pochdzi z książki, z której bardzo często korzysta się w moim domu. Mam na myśli Kuchnię Polską, wydaną w 1979 roku w Warszawie przez Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne. Jest to najlepszy zbiór polskich przepisów jaki znam. Nie ma sobie równej. Jest to absolutnie najlepsza książka kucharska. Tej wersji będę się trzymać. :-)
Jednak receptura została zmieniona na użytek domowy, jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z oryginałem zachęcam do lektury. :-)
Galaretka z nóżek wieprzowych
Składniki:
- 3 nóżki wieprzowe
- 0,5 kg łopatki wieprzowej
- 3 marchewki
- 1 cebula
- 1 seler
- 1 pietruszka (korzeń)
- 5 liści laurowych
- 8 ziaren ziela angielskiego
- sól
- czarny mielony pieprz
- 1 ząbek czosnku
Przygotowanie:
Do dużego garnka z zimną wodą wkładamy nóżki, mięso, warzywa, listki i ziele. Gotujemy na wolnym ogniu 3-4 h. W połowie gotwania solimy. Gdy już się ugotuje wyjąć nóżki, mięso. Odcedzić warzywa. Obrać nóżki. Nóżki i mięso posiekać. Dodać do wywaru. Zagotować. Dodać dużo pieprzu i jeden ząbek rozgniecionego czosnku. Zagotować. Przygotować miseczki. W każdej umieścić na dnie plasterek marchewki. Zawartośc garnka wlać do miseczek. Ostudzić. Gdy ostygną wstawić do lodówki. W pełni stężeją dopiero po pewnym czasie stania w lodówce.
Podawać na zimno skropione obficie dużą ilością świeżo wyciśniętego soku z cytryny.
Smacznego! :-)
Etykiety:
galaretka,
na kolację,
po polsku,
tydzień kulinarny
Subskrybuj:
Posty (Atom)



