Dziś jest bardzo smaczne święto. Święto miłośników przypraw korzennych, kolorowego lukru i najróżniejszych cukrowych ozdób... Oczywiście mam na myśli
Dzień Pierniczków (nawet jeśli go nie ma w oficjalnym kalendarzu to zdecydowanie taka data jest zaznaczona na czerwono w moim małym kalendarzyku). W tym roku zbiega się on także, z otwarciem
III Festiwalu Pierniczków zorganizowanym przez Maltę, która prowadzi blog
Strega gotuje. Jest to bardzo miły początek grudnia, czyli wielkiego odliczania dni do Bożego Narodzenia. Co prawda jeszcze nie do końca odczuwam tę atmosferę, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz bardziej świątecznie... :-)
W tym roku upiekłam moje pierniczki z
przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.
Pierniczki moje ulubioneSkładniki:
3,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru pudru
0,75 szklanki miodu naturalnego0,5 kostki masła
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
3 łyżki przyprawy do piernikaPrzygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do
180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm
(Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka.
Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe. Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)A do tego...
Lukier cytrynowy2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny
Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)
Smacznego! :-)