Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na kolację. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na kolację. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2011

Lasagna, czyli lazania. :)

Ostatnio się zaczytałam... Będzie bardzo nieoryginalnie. Bo... Wciągnęła mnie Gra o tron. A dokładniej saga Pieśni Lodu i Ognia. Wspaniała historia. Przenosi nas w świat jednocześnie magiczny i przerażająco prawdziwy. Jest to lektura wymagająca. Wiele czasu, wiele uwagi... Wytrwałości. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że składa się z 5 tomów już napisanych i wydanych oraz 3 będących jeszcze w przygotowaniu (kolejny tom już w listopadzie!). Po za tym nigdy wcześniej nie spotkałam się z opowieścią składającą się z tak wielu historii, w których uczestniczy tak wielu bohaterów. Jest to początkowo trudne do okiełznania, jednak z czasem wpadamy w rytm i tylko czasem musimy się wrócić kilka stron wcześniej by sprawdzić who is who. :) Przyjrzyjmy się samej historii. Jest to powieść o świecie do złudzenia przypominającym średniowiecze. Nie dajcie się temu zwieść, jest to świat magiczny i zupełnie inny od naszego. Jednak nie dajcie się temu zwieść... Jest to świat momentami bardzo magiczny, momentami bardzo współczesny. Rozgrywki polityczne będące esencją fabuły ukazują ludzi, których możemy spotkać i dziś. To chyba właśnie największa zaleta tej książki, po za cudowną, zaskakującą nas nieraz, akcją, pokazany jest człowiek. Najróżniejszych sytuacjach, układach i momentach życia. Polecam Wam tę sagę z całego serca. Naprawdę warto spędzić z nią niejeden wieczór, popołudnie, czy poranek... :-)

A gdy zgłodniejmy nad lekturą, warto zastanowić się co dziś warto przygotować na obiad/kolację... ;)

Jak widać nie tylko ogry i cebula mają warstwy. :):):)

Lazania... Moi Mili, nie gniewajcie się na mnie za te bombę kaloryczną. Czasem warto pogrzeszyć. Nawet tak bardzo. :) Zapraszam. :)

Lasagna, czyli lazania
2 osoby, zdecydowanie niebędące na diecie

kilka płatów lazanii (ilość zależy od naczynia)
200 g żółtego sera

Sos mięsno-pomidorowy
Składniki:
1 puszka pomidorów
300 g mięsa mielonego
4 łyżki koncentratu pomidorowego
1 cebula
1 łyżeczka bazylii
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka słodkiej papryki
0,5 łyżeczki ostrej papryki
sól
pieprz
cukier
olej

Przygotowanie:
Obrać cebulę i pokroić w kosteczkę. Zezłocić na rozgrzanym oleju. Dodać mięso mielone. Usmażyć by mięso nie było surowe. W naczyniu wymieszać pozostałe składniki. Połączyć składniki za pomocą blendera w gładki sos. Sos dodać do mięsa. Podsmażać na małym ogniu aż otrzymamy gęsty sos.

Sos beszamelowy po mojemu, czyli bez gałki muszkatołowej
Składniki:
2 łyżki masła roślinnego
2 łyżki mąki
150 ml mleka

Wykonanie:
Masło roślinne roztopić w rondelku. Dodać mąkę i energicznie wymieszać. Mieszając dodawać mleko. Powinna pojawić się gęsta jednolita masa.

Układanie warstw lazanii. Pamiętajmy o wysmarowaniu naczynia tłuszczem.
Makaron - sos mięsny - ser - beszamel (jak na zdjęciu). U mnie wyszło tak: makaron - sos mięsny - ser - beszamel - makaron - sos mięsny - ser - beszamel - makaron - ser. I tu pamiętajmy, że na wierzchu zawsze musi być ser na makaronie. :)

Zapiekamy w 190'C przez 30 minut.

Smacznego! :)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Naleśniki w 5 minut (z 5 składników).

Powiedzcie skąd to się bierze... Taki mały kryzys kreatywności w kuchni? Cóż to za zły głos podpowiada człowiekowi: 'zrób na obiad parówki co się będziesz męczyć' albo 'od kanapek jeszcze nikt nie umarł'? Nie wiem, serio nie wiem. Byłam pod jego toksycznym wpływem całe lato. I głównie jedliśmy fasolkę szparagową lub kalafiory z bułeczką. Nudy koszmarne. Prawda? :)

Jednak narzucić trzeba sobie jakiś rytm i dyscyplinę. W końcu jesteś tym co jesz. Szczególnie, że idzie jesień (a może przyszła już jakiś czas temu? :/) i człowiek będzie bardziej skłonny by żywić się czekoladą i innymi 'comfortfoodami'. Sama siebie motywuję i zobowiązuję do refleksyjnego podejścia do gotowania. Takie moje małe postanowienie w zakresie radzenia sobie z jesienną chandrą. Jak myślicie uda się? :)


W ramach przełamania kuchennej monotonii proponuje dziś coś lekkiego i bardzo szybkiego. Naleśniki dla zbieganych, bo czasem trzeba zrobić 'coś' z 'niczego'. Zapraszam zatem na naleśniki z 5 składników. Proste, zawsze się udają i wszystkim smakują. :)

Naleśniki w 5 min
na około 10 sztuk

Składniki:
-1,5 szklanki mąki
-1 szklanka mleka
-2 jajka
-2 łyżki oleju rzepakowego
-0,5 łyżeczki soli
Przygotowanie:

Wszystkie składniki wymieszać w misce (pamiętając, że każda mąka inaczej chłonie wilgoć i w razie czego ilość mąki może się nieznacznie zmienić, zatem nie wsypujcie od razu wszystkiego lub w razie zbyt gęstego ciasta zawsze można dolać mleka:) ). Ciasto ma być lejące. Smażyć na patelni teflonowej (bez dodatkowego tłuszczu) - porcje ciasta odmierzając łyżką wazową.

Naleśniki można 'nadziać' absolutnie wszystkim. Ja lubię z owocami albo z konfiturą z wiśni. Tak naprawdę ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. :)

Smacznego!

sobota, 28 sierpnia 2010

Śledź w pomidorach z rodzynkami.

Jednak ta zmiana pogody ma pewne dobre strony. Dziś spędziłam cały poranek i przedpołudnie na porządkowaniu swojej szafy. Pretekstem było wyciągnięcie cieplejszych ciuchów (niestety letnie spódniczki i koszulki na ramiączkach już się nie sprawdzają). Z pełnym zdziwieniem odkryłam, że jestem posiadaczką 5 cardiganów, 2 sweterków kopertowych, 2 kamizelek, 2 bolerek typu sweterkowego, 2 żakietów oraz jednej bluzy dresowej. Nie wiem dlaczego, ale ciągle odnoszę wrażenie, ze nie mam się w co ubrać. Ale to chyba przypadłość większości kobiet... Niemniej i tak odnotowuję pewne poważne deficyty. Szczególnie w zakresie spodni oraz bluzek z długim rękawem. Uff, mogę iść na zakupy i jestem w pełni rozgrzeszona. Ach i jeszcze buty na jesień. Marzę o czymś skórzanym, wygodnym i ładnym. Ciekawe czy znajdę coś co spełni moje trzy (jedynie trzy!) kryteria. Miejmy nadzieję, że tak.. W końcu w czymś trzeba chodzić! :-)

Mimo tego, że ostatnio podstawą mojej diety jest ser żółty (najchętniej z mleczarni w Kosowie Lackim, gorąco polecam tę firmę!) i keczup, to czasem jednak miło jest się przełamać i zjeść coś bardziej wyrafinowanego. Taki śledź dobra rzecz, uwierzcie mi. Słodko-słono. Spróbujecie? :-)

Śledź w pomidorach z rodzynkami

Składniki:
- 4 płaty śledziowe
- 2 cebule
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego (uwielbiam ten z Dawtony)
- sól
- pieprz
- olej
- garść rodzynek
- cukier do smaku
Przygotowanie:
Płaty moczyć przez godzinę zmieniając wodę. Cebule pokroić w pióra i usmażyć na oleju. Dodać do nich koncentrat, rodzynki i przyprawy, następnie chwilę poddusić. Śledzie pokroić w paski szerokości 1-2 cm. Dodać do sosu. Przełożyć do salaterki. Podawać po wystygnięciu.

Smacznego. :-)

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Jajka faszerowane.

Jakby powiedziała to moja babcia: "teraz to mi się marzy tylko chleb ze smalcem!"... Tyle różnych potraw, sałatek, ciast, śledzik, grzybki, ćwikiełka... Rany rety, święta to niezły miks. Dlatego wczoraj w ramach małego świątecznego buntu na kolację skonsumowałam marchewkę i dwie rzodkiewki (bardzo sympatyczny zestaw swoją drogą). Pewnie myślicie, że się objadałam i teraz stękam bo boli mnie brzuch. Nic bardziej mylnego. Na widok suto zastawionego stołu robi mi się gula w gardle. Zazwyczaj coś tam skubnę, ale bardzo często kończę imprezę albo głodna, albo zupełnie oszołomiona ilością kolorów i zapachów... Niebezpieczeństem jest dla mnie dzień 'po'. Gdy lodówka jest pełna różnych rzeczy i mogę sobie wymiksować różne zestawienia w dowolnych ilościach. Na szczęście w tym roku dania bardziej ciężkostarawne zniknęły już wczoraj, więc dziś mogę się rozkoszować swojską wędlinką z domową ćwikłą. Nie zapominam też o mojej dobrej koleżance zielonej herbacie i miłym znajomku świeżym powietrzu. :-)


Jajeczka są już tylko miłym wspomnieniem, ale przepisem na nie muszę koniecznie się podzielić. W zasadzie trochę zmodyfikowałam przepisy znalezione w internecie. Odrobinę z lenistwa, ale po części także ze względów estetycznych...

Jajka faszerowane z łososiem
10 porcji

Składniki:
- 5 jajek
- 50 g łososia wędzonego
- 0,5 pęczka szczypiorku
- 1 łyżka majonezu
- sól
- pieprz
Przygotowanie:
Jajka ugotować na twardo. Ostudzić. Obrać ze skorupek. Przekroić każde jajko na pół. Do miseczki wyjąć żółtka i rozgnieść je widelcem. Łososia pokroić w drobną kosteczkę i dorzucic do żółtek. Szczypiorek pokroić i dodać do masy. Dodać sól i pieprz. Wszystkie składniki wymieszać. Masę podzielić na 10 części i wypełniać nimi białka.

Smacznego! :-)

piątek, 1 stycznia 2010

Sałatka z tortellini.

I przyszedł. Na razie nieśmiało puka do moich drzwi, ale już czuję jego obecność. Nie wiem czy macie podobne odczucia, ale jestem niewolniczo podporządkowana podziałowi czasu na lata, pory roku, miesiące... Nawet nie wiem dlaczego. Pora zatem zamknąć rok 2009. Najlepszym zamknięciem będzie podsumowanie, takie malutkie...

Moi Mili, z radością donoszę, że w roku 2009 na moim blogu opublikowałam 74 posty, podzieliłam się 71 przepisami, wzięłam udział w 22 zabawach kulinarnych oraz zorganizowałam osobiście 2 akcje kulinarne. Wynik całkiem przyzowity, jednak zdecydownie należy go pobić. Prawda? :-)

Historia tej sałatki jest długa i zakręcona. Zaczęła się całkiem niedawno, na pewnej imprezie składkowej. Spróbowałam tej sałatki, w której były tortellini, ananas, kukurydza i prażone pestki słoncznika i coś jeszcze. Bardzo, bardzo przypada mi do gustu. Niestety nigdzie nie mogę znaleźć przepisu. Może Wy go znacie? Jednak postanowiam się nie poddawać i przygotować sałatkę z tortellini. Pogrzebałam, poszukałam, zweryfikowałam zawatość lodówki, troszkę zmieniłam i tak oto powstała sałatka z tortellini w roli głównej. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. :-)

Jest to moja kolejna propozycja w ramach akcji Kuchnia Świąteczna i Noworoczna zorganizowanej przez OlgęSmile, która prawdzi boga SmakImprezy.pl.

Sałatka z tortellini
wychodzi jej mnóstwo!

Składniki:

- 1 opakowanie tortellini z mięsem
- 4 ogórki konserwowe
- 1 puszka kukurydzy
- 2 ząbki czosnku
- 150 g żółtego sera
- 2 łyżki majonezu
Przygotowanie:

Tortellini ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Wystudzić (moje stygły 2 h). Ser zetrzeć na tarce. Ogóreczki pokroić w kostkę. Czosnek rozgnieść. Do miski wsypać wszystkie składniki. Delikatnie wymieszać.

Smacznego! :-)

środa, 11 listopada 2009

Galaretka z nóżek.

Gotujemy po polsku! - edycja II

Tak wiem, dziś jest święto Marcinów. Dziś powinno się spożywać głównie pyszne rogale w dużych ilościch... Ale jak to z mężczyznami często bywa nie każdy z nich lubi słodycze, więc wszystkim Marcinom i każdemu z osobna dedykuję tę oto galaretkę z nóżek. Wszystkiego najlepszego Panowie! :-)


Bardzo popularne imieniny w tym kraju pragnę połączyć z jeszcze jedenym świętem. Nie, nie mam na myśli Święta Niepodległości... Chodzi mi o akcję zorganizowaną przez Andrzeja i Irenę prowdzących blog Kuchnia Ireny i Andrzeja pod patronatem serwisu zPierwszegoTłoczenia.pl. Gotujemy po polsku! Niby krótkie zdanie a zawiera w sobie tak wiele. Tyle różnych potraw, tyle regionów, tyle tradycji i tyle smaków... Chyba nie ma drugiej tak bogatej akcji kulinarnej. I tak bliskiej każdemu z nas... Gotujmy zatem po polsku w naszej niepodległej Polsce! :-)


Przepis pierwotnie pochdzi z książki, z której bardzo często korzysta się w moim domu. Mam na myśli Kuchnię Polską, wydaną w 1979 roku w Warszawie przez Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne. Jest to najlepszy zbiór polskich przepisów jaki znam. Nie ma sobie równej. Jest to absolutnie najlepsza książka kucharska. Tej wersji będę się trzymać. :-)

Jednak receptura została zmieniona na użytek domowy, jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z oryginałem zachęcam do lektury. :-)

Galaretka z nóżek wieprzowych

Składniki:

- 3 nóżki wieprzowe
- 0,5 kg łopatki wieprzowej
- 3 marchewki
- 1 cebula
- 1 seler
- 1 pietruszka (korzeń)
- 5 liści laurowych
- 8 ziaren ziela angielskiego
- sól
- czarny mielony pieprz
- 1 ząbek czosnku
Przygotowanie:

Do dużego garnka z zimną wodą wkładamy nóżki, mięso, warzywa, listki i ziele. Gotujemy na wolnym ogniu 3-4 h. W połowie gotwania solimy. Gdy już się ugotuje wyjąć nóżki, mięso. Odcedzić warzywa. Obrać nóżki. Nóżki i mięso posiekać. Dodać do wywaru. Zagotować. Dodać dużo pieprzu i jeden ząbek rozgniecionego czosnku. Zagotować. Przygotować miseczki. W każdej umieścić na dnie plasterek marchewki. Zawartośc garnka wlać do miseczek. Ostudzić. Gdy ostygną wstawić do lodówki. W pełni stężeją dopiero po pewnym czasie stania w lodówce.
Podawać na zimno skropione obficie dużą ilością świeżo wyciśniętego soku z cytryny.

Smacznego! :-)

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Jajka faszerowane z kiełkami.

Jako pomysłodawczyni inicjatywy zwane Klub Miłośników Kiełków nie mogłam splamić swego honoru i musiałam jakoś sprytnie na wielkanocnym stole umieścić kiełki. Z pomocą przyszła mi kwietniowa Kuchnia. Pewien przesympatycznie wyglądający pan zaprezentował tam swoje propozycje na świateczny słół. Wsród nich był przepis na jajka z kiełkami. Oczywiście troche zmieniłam... Ale taka już jestem.. :-)

Składniki:
- 4 jajka na twardo
- 3 łyżki kiełków (u mnie rzodkiewka + soczewica)
- 1 łyżka majozneu
- sól, pieprz do smaku
- trochę kiełków do dekoracji
Wykonanie:
Przekrajamy jajka na pół, wyjmujemy do miseczki żółtka. Drobno kroimy kiełki. Żółtka ucieramy z majonezem, solą i pieprzem na gładką masą. Dodajemy kiełki. Powstałą masą szprycujemy pozostałe białka. Na wierzchu układamy trochę kiełków, które nie zostały posiekane.

Smacznego. :-)

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

Klops - pieczeń rzymska.


Tę potrawę do zaprezentowania na blogu wybrałam dlatego, że jest to debiut. Pierwszy raz w mojej rodzinie został przygotowany tak popularny klops. Co prawda niezbędne były pewne modyfikacje przepisu. Niestety mam uczlenie na wszystkei przyprawy typu Vegeta, więc głownym dodatkiem był koperek, cały pęczek koperku. Zdrowo, zielono i wiosennie! ;-)

Co do samego przepisu... Zostałam nim obdarowana przez mojeo kolegę z roku Wojtasa, którego szanowna mama jest osobą, która świetnie gotuje (syn odziedziczył tę cechę po mamie!). Bardzo im za to dziękuję, bo wyszła bardzo elegancka i smaczna pieczeń rzymska! :-)

Przepis podam w wersji zmienionej. Myślę, że tak będzie lepiej... Zawsze można pochwalić się inwencją twórczą. :-))

Składniki:

- 1 kg łopatki
- 2 surowe jajka
- 1 średnia cebula
- 3 bułeczki zwykłe
- 0,5 szklanki bułki tartej
- pęczek koperku
- sól, pieprz do smaku
- 2-4 jajka ugotowane na twardo (opcjonalnie)
Przygotowanie:

Mięso umyć, przekręcić przez maszynkę. Bułeczki namoczyć w wodzie, wycisnąć. Przekręcić przez maszynkę. Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Pokroić koperek. Dodać wszystko do masy. Posolić, popieprzyć. Do masy wbić 2 surowe jajka. Wyrobić ręką na jednolitą masę. Blaszkę (ja użyłam 2 najmniejszych keksówek) wyłożyć papierem. Polać odrobiną oleju i posypać delikatnie tartą bułką. Z masy mięsnej uformować podłużny klops. Położyć na blasze. Poprawić kształt klopsa w razie potrzeby(najlepiej mokrą ręką). Posypać z wierzchu bułką tartą. Jeśli ktoś chce może w środku umieścić jajka gotowane na twardo. Należy to zrobić przed nadaniem klopsowi ostatecznej formy. Piec 1 godzinę na średnim ogniu (okolo 180'-200'C). Gdy się zrumieni wyjąć z pieca. Ostudzić w blasze potem przełożyć na talerz.

Smacznego! :-)

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

wtorek, 31 marca 2009

Kiełki, kiełeczki.


Powinnam zatytułować ten post raczej 'Spowiedź fasion victim'. Padłam ofiara mody kiełkowej i muszę przyznać, że wpadłam po same uszy. A wszystko niby przez przypadek... Najpierw przeczytałam kilka artykułów o sianiu kiełków, ich wartościach odżywczych, pozytywnym wpływie na zdrowie. Później wybrałam się po mąkę do pewnego sklepu. Gdy już zmierzłam do kasy zobaczyłam niewielki stojak obwieszony malutkimi torebeczkami. Spojrzałam na nie, a one zamrugały do mnie pięknymi pędami na obrazku i po prostu nie mogłam ich tam zostawić. Samych... Tak bez wody... I w ogóle! A tak prawdę mówiąc to od dawna o tym myślałam, ponieważ o tej porze roku naprawdę ciężko o zdrowe świeże warzywa. Tylko jakoś nie mogłam się nadziać na nasionka i czasu nie było, bla-bla... Ale nadrobiłam. Polecam wszystkim zabawę w kiełkowanie. Smaczna, zdrowa i niedroga. Czego chcieć więcej? ;-)


Zanim zabierzecie się za samodzielne kiełkowanie radzę Wam zapoznać się z paroma linkami. Po pierwsze bardzo dużo informacji znadziecie na blogu Moja Kuchnia i nie tylko... prowadzonym przez Beę. Bardzo serdecznie polecam. Drugim, bardzo obfitym, źródłem informacji jest wątek na forum cincin.cc.

Ja zaczęłam od mieszanki rzodkiewka+soczewica. Bardzo pikatne, ale smaczniutkie. Na drugim zdjęciu możecie zobaczyć kiełki soczewiczy (2 od dołu) i rzodkiewki (na samym dole). Urocze śliczności prawda? W koszyczku na wysiew czekają jeszcze: brokuł, czerwona kapusta, rzeżucha i słonecznik... Ciekawe, jak smakują? Dowiem się już niedługo.

Jeszcze raz zachęcam do kiełkowania! Warto się tym zająć! Serio. serio. :-)

niedziela, 1 marca 2009

Szuba - śledź pod pierzynką.



Choć Festiwal Kuchni Rosyjskiej się już kończy ja pragnę dodać jeszcze coś od siebie. Inspiracją do wykonania tego dania była moja lektorka języka rosyjskiego. Na ostanich zajęciach wspominała czasy, gdy studiowała w Rosji. Cała historia rozpoczęła się od dyskusji na temat nazw czapek a skończyło się na kleksach śmietanki na praktycznie każdym daniu w tamtejszych stronach. Prawdę mówiąc, po opowieściach pani Izy mój apetyt na poznanie największego państwa świata rośnie z zajęć na zajęcia... Jednak rzeczywistość rządzi się swoimi prawami. Narazie muszę opanować perfekcyjnie odmianę rzeczowników i przymiotników. Na szczęście w rosyjskim jest o jeden przypadek mniej niż w polskim. Zawsze troszke mniej do nauki. :-)

Przepis powstał na zasadzie 'a co my tam dobrego mamy w lodówce...'. Proporcje bardzo okulistyczne... Ale mojej rodzince smakowało. Zatem...

Składniki(na 3 osoby):

- 2 płaty śłedziowe moczone pół godziny w wodzie i pokrojone w kwadraty o boku 1-1,5cm
- 2 gotowane buraczki starte na grubej tarce
- 3 ogórki konserwowe pokrojone w kosteczkę
- 0,5 cebulki pokrojonej w kosteczkę
- 2 łyżki majonezu
- 2 jajka ugotowane na twardo pokrojone w kosteczkę
- sól pieprz do smaku
Przygotowanie:

Układać warstwy: śledzie, cebula, ogórki, buraki, majonez, jajko. Jeśli ktoś lubi można doprawić, ale pamietajmy, że śledzie są mocno słone same w sobie.

приятного аппетита!
:-)

sobota, 22 listopada 2008

Śledzie pieczone (sałatka śledziowa).


W naszych kuchniach pojawia się wiele śledzi. Śledź w śmietanie, w oliwie, po żydowsku, w sosie koperkowym... Ten śledź jest jednak inny. Upodobał on sobie marchewkę, cebulę i pomidory. Oryginalnie przepis pochodzi z książki Wincenty Zawadzkiej "Kucharka Litewska", jednak moja mama go nieco zmieniła i uprościła. Tak w ogólę to muszę się przyznać, ze śledź ten jest w 100% jej autorstwa. Co więcej, nawet powyższe zdjęcie nie zostało wykonane moimi rękami (natomiast drugie i owszem!)... Podsumowując, dziś się chwalę cudzymi zasługami. Na swoją obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że przepis jest naprawdę ciekawy. Na zdjęciu niżej nie wygląda to może zbyt apetycznie, ale chciałam pokazać jak powinnien wyglądać po upieczeniu, ponieważ w czasie pieczenia przezchodzi całkowitą metamorfozę. Warzywa z chrupiących stają sie mięciutkie i aromatyczne, śledź rozpływa się w ustach a nadmiar wody odparpwuje pozostwiając gęsty pomidorowy sos. Wielką zaletą jest także to, że wykonanie jest banalnie proste. Gorzej z pieczeniem, szczególnie jeśli ktoś ma piekarnik elektryczny (pamiętajmy żeby w nim skrócić czas pieczenia). Niemniej... naprawdę warto spróbować! :-)

Oto i przepis. :-)

Składniki:
Śledzie (my zaczynamy od 8 płatów)
Marchewka (należy wziąć taka samą miskę w jakiej przygotujemy śledzie i nakroić jej tyle by po pokrojeniu miała podobną objętość jak śledzie - jak na zdjęciu)
Cebula (jak marchewka)
olej roślinny
koncentrat pomidorowy z ziołami (może być także bez ziół)

Przygotowanie:
1. Płaty śledziowe (małosolne bez skóry) moczyć przez godzinę.
2. Przygotować 3 takie same głebokie talerze. Do jednego pokroić śledzie na paski szerokości około 1 cm. Do drugiego pokroić marchewkę w kostkę wielkości 1 cm. Do trzeciego pokroić cebulę w kostkę wielkości 1 cm.
3. Przygotować duże szkło żaroodporne oraz rozgrzać piekarnik do 170-180'C.
4. Wymieszać marchewkę z cebulą. W szkle żaroodpornym układać warstwy: marchew+cebula, śledź. Każdą warstwę skropić delikatne olejem. Warstw powinno wyjść około 4-5. Ostatnią warstwę zalać słoiczkiem koncentratu rozpuszczonego w gorącej wodzie (słoiczek koncentratu+1-1,5 szklanki wrzątku). Zalewy powinno być tyle by nie zakrywała składników pokrojnych. Pozwólmy by marechweki i śledzie nieco wystawły ponad powierzchnię zalewy.
5. Piec około 3-4 godzin.
6. Po upieczeniu odstawić w zimne miejsce (lodówka, balkon) na 12 h do stężenia. Podawać na zimno.

Smacznego. :-)