W poprzednich latach proponowałam Wam już Lebkuchen oraz Pepperkakor. W tym roku chciałabym zachęcić Was do upieczenia Pebbernødder. Są to duńskie ciasteczka bożonarodzeniowe, które serwuje się zwyczajowo do herbaty. Ich piękna nazwa natomiast jest złożeniem dwóch słów pebber - pieprz oraz nødder - orzech. Mnie osobiście skusiły białym pieprzem w składzie. Wbrew pozorom jest to składnik bardzo magiczny, nadający ciasteczkom dość oryginalny smak. Naprawdę polecam spróbować. :-)
środa, 12 grudnia 2012
Pebbernødder. Duńskie ciasteczka.
W poprzednich latach proponowałam Wam już Lebkuchen oraz Pepperkakor. W tym roku chciałabym zachęcić Was do upieczenia Pebbernødder. Są to duńskie ciasteczka bożonarodzeniowe, które serwuje się zwyczajowo do herbaty. Ich piękna nazwa natomiast jest złożeniem dwóch słów pebber - pieprz oraz nødder - orzech. Mnie osobiście skusiły białym pieprzem w składzie. Wbrew pozorom jest to składnik bardzo magiczny, nadający ciasteczkom dość oryginalny smak. Naprawdę polecam spróbować. :-)
piątek, 16 grudnia 2011
Wszyscy pieką Lebkuchen, piekę i ja! :)

Przepis na Lubkuchen chodził za mną już długo... Szczególnie, ża kusił nim niejeden blog. Dlatego dziś jest bardzo odtwórczo, ale i bardzo pysznie! Lebkuchen są genialne. Wypróbujcie - naprawdę warto! :)
Przepis pochodzi oczywiście z bloga naszej wspaniałej Dorotus76 - klik. :-) Zapewne wiele z Was wie, że to absolutnie magiczna kopalnia przepisów na cudowne wypieki. Bardzo polecam, bo nigdy się na nich nie zawiodłam. :-))Lebkuchen
oczywiście zrobiłam troszeczkę inaczej - moje uwagi w nawiasach
Składniki:
na około 30 sztuk
- 250 g mąki pszennej
- 85 g zmielonych migdalów [zmieliłam cale migdały bez skórki przy uzyciu blendera]
- 3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika [u mnie Kotanyi]
- 1 łyzeczka zmielonego cynamonu
- 1 łyzeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 200 ml płynnego miodu
- 85 g masła
- pół szklanki drobno posiekanej kandyzownej skórki pomarańczowej i cytrynowej [pominęłam - rodzina nie lubi - zamiast tego zrobiłam cukier cytrynowy]
Przygotowanie:
Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła).
Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto bardzo się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna).
Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut [w moim przypadku po 12 minutach były gotowe, ale chyba mój piec jest wyjątkowo szybki] (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.
Smacznego!
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Pierniki 2011!
Zatem zachęcam do kupowania drzewek w donicach (w których rosły całe 'życie'). Lepsze mniejsze drzewko żywe, niż wielkie lecz powoli usychające... :)
Jednak nie samymi choinkami człowiek żyje. Drugą ukochaną częścią grudnia jest pieczenie pierniczków. Z resztą dobrze o tym wiecie. :) Kocham pierniczki miłością wielką i głęboką. Mam nadzieję, że też je lubicie. To co pieczemy? :)
W tym roku zdecydowałam się tylko na dwa kształty. Serduszka i gwiazdki. Planuję także o wiele skromniejsze, wręcz minimalistyczne, zdobienia. Mniej znaczy więcej, prawda? Po za tym... Im mniej lukru, tym mniej cm w pasie. :)
W tym roku chciałam coś zmienić i skorzystałam z przepisu znalezionego na tym blogu. Troszkę inaczej, a jednak tak samo. :-) Nie wiem czy to siła sugestii, ale wydaje mi się, że są tak samo smaczne, jak te które piekłam w ubiegłych latach. Troszkę zmieniłam, ale to wynika z pewnych braków w szafkach kuchennych. A, i zrobiłam z połowy porcji. :) Przepis podaję w proporcji oryginalnej wraz z moimi komentarzami.Pierniczki
pyszności, uwielbiam :)
Składniki:
7,5 dag masła
25 dag miodu
12,5 dag cukru (ja dałam 5 dag cukru pudru, czyli 10 dag gdy mówimy o pełnej porcji)
50 dag mąki (u mnie tortowa)
1 jajko (u mnie duże)
1 opakowanie przyprawy do piernika (u mnie od lat niezmiennie Kotanyi)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:
to już moja wizja wyrabiania ciasta
W dużej misce wymieszać przesianą przez sitko mąkę z proszku. W rondelku połączyć w jedną masę (podgrzewając) miód, cukier puder i przyprawę do piernika. W garnuszku rozpuścić masło.
Do miski z mąką dodać przestudzoną masę oraz przestudzone masło. Pomieszać łyżką. Dodać jajko. Wyrobić ciasto na gładką masę.
Ciasto rozwałkowywać na placki o grubości kilku mm podsypując mąką. Wycinać ciasteczka. Piec w 180'C przez 10-12 min (choć u mnie po 8 min były już super).
Przechowywać w szczelnym pudełku lub puszcze. Dajmy im przynajmniej 2 tygodnie zanim podamy je gościom. :)
Smacznego!
wtorek, 1 listopada 2011
Muffinki orzechowe z nutką piernikową.
Forma metalowa

Zdjęcie pochodzi ze strony: www.wilton.com.
Z blach metalowych korzystam od wielu lat. Moim pierwszym skojarzeniem z nimi to to, że nie mogę ich do końca domyć. We wszytskich zakamarach jest zapieczone ciasto, któego nie da się niczym usunąć. Na dnie każego gniazda zapiekło się nawet nie wiem co, ale jest brązowe i nie chce się zmyć przy użyciu zmywaka (nie chcę na siłę zdrapywać w obawie przed zniszczeniem blachy, jej potencjalnym rdzewieniem itp.). Do zmywarki się nie nadaje. Tak, jest to ich poważna wada. Po za tym jeśli chodzi o kwestie smakowe nie jestem zbyt wielką fanka papilotek (karbowane papierki w których piecze się muffinki). Zawsze mam wrażenie, że w smaku muffinki można wyczuć smak papieru (tak, próbowałam papilotek z różnych firm - raz lepiej raz gorzej, ale zawsze coś się wyczuwa). Jednak dzięki papilotkom możemy nadać muffinkom charakteru, są one pięknym wykończeniem cieszącym oko (szczególnie podobają mi się papilotki tematyczne np. bożonarodzeniowe czy helloweenowe). Jednak przejdźmy do spraw związanych z samym pieczeniem. Blaszka metalowa nadaje muffinkom ładny kształt. Muffinki łatwo się wyjmuje, nawet bardzo gorące. Można się nią posługiwać za pomocą jednej ręki (wkładanie i wyjmowanie z piekarnika). Jednak pamiętajmy, że blachy co jakiś czas trzeba wymieniać, bo w końcu się zużywają, czyli zamiast ładnie piec muffinki na złoto powodują, ze muffinki przypalaja się tam gdzie dotykają do blachy.
Forma silikonowa
Zdjęcie pochodzi ze strony: www.wilton.com.Co prawda formę silikonową mam od niedawna to już zdarzyła wzbudzić we mnie sympatię. Moim zdaniem ma wiele zalet. Łatwo się czyści (można w zmywarce), nie potrzebujemy papilotek (choć to ma też pewien minus - muffinki szybciej wysychają i czerstwieją), muffinki wychodzą kształtne i równomiernie wypieczone. Jednak forma silikonowa ma jedną cechę, która znacznie odróżnia ją od blachy metalowej. Jest przystosowana do temperatur ujemnych do -40'C, co oznacza, że możmy w niej przygotowywać mrożone desery lub zamrażać jakieś dania w postaci porcji wielkości gniazda. Jednak z silikonem też nie jest tak do końca różowo. Musimy wstawiać go do pieca (i wyjmować) obiema rękami. Wyjmowanie gorących muffinek jest nieco trudniejsze i łatwo oparzyć palce. Muffinki z blachy silikonowej nie są takie urocze. Mają ostrzejsze brzegi i nie mają ozdoby w postaci papilotki. Plus, nie wiem jeszcze jaka jest ich trwałość, jednak podejrzewam, że są odporniejsze na zużycie od metalowych (jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie - napiszcie mi w komenatrzach, bardzo proszę).
Podsumowując: uważam, że warto mieć obie foremki w swoim arsenale. Silikonowa, idealna w codziennym użytku gdy trzeba działać szybko i sprawnie. Metalowa forma + papilotki, to genialny sposob na piękne wykończenie/ozdobienie każdego przyjęcia, herbatki czy spotkania. Ale jeśli macie pieniążki tylko na jedną formę polecam silikon - tańszy i czystszy w użyciu. :)

Powoli zaczynam mysleć o piernikach na Święta (wbrew pozorom już niedługo trzeba je piec!), dlatego dziś lekka pienikowa nutka w towarzystwie orzechów. Pyszne z zimnym mlekiem. :)
Muffinki orzechowe z nutką piernikową
na 6 sztuk, upieczone w formie silikonowej
Składniki:
1 szklanka mąki
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki drobno pokrojonych orzechów włoskich
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 ml mleka
1 jajko
3 łyżki oleju rzepakowego
Przygotowanie:
Suche składniki wymieszać w misce. Mokre składniki wymieszać w innym naczyniu. Suche połączyć z mokrym. Przełożyć do foremki. Piec 20 min w 200'C.
Smacznego! :)
czwartek, 3 grudnia 2009
Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor.

Przepis na te urocze ciasteczka praktycznie w całości jest inspirowany blogiem A Spoonful of Sugar. Przeliczyłam go jednak z masy na objetość i usunęłam pewien składnik, za którym nie przepadam... Mnie i mojej rodzinie bardzo smakują. Szczególnie w wersji nielukrowanej.
Jest to moje druga propozycja w ramach III Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę. :-)
Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor
Składniki:
- 60 g masła
- 0,33 szklanki cukru
- 2 łyzki mleka
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1,33 szklanki maki
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 0,5 łyżeczki kardamonu
- 0,5 łyżeczki sody
Przygotowanie:
Masło rozpuścić z cukrem i miodem. Lekko ubić trzepaczką. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Dodać przestudzone składniki płynne. Wyrobić. Jeśli się słabo zagniata dodać dodatkową ilość mleka. Zagniecione ciasto podzielić na 4 kulki, każdą owinąć folią spożywczą i na noc schować do lodówki.
Następnego dnia wyjąć ciasto z lodówki i ponownie zagnieść aż będzie miękkie i elastyczne. Piekarnik rozgrzać do 180'C. Ciasto rozwałkowywać na grubość około 3 mm podsypując mąką. Wykrawać ciasteczka i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 8-10 minut.
Smacznego! :-)
wtorek, 1 grudnia 2009
Moje ulubione pierniczki.
W tym roku upiekłam moje pierniczki z przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.
Pierniczki moje ulubione
Składniki:
- 3,5 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,75 szklanki miodu naturalnego
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 3 łyżki przyprawy do piernika
Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm (Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe.
Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)
A do tego...
Lukier cytrynowy
2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny
Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)
Smacznego! :-)
sobota, 6 grudnia 2008
Pierniczki.
Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta... Dziś przypomina Nam o tym malta_79 poprzez zorganizowany przez Nią Festiwal Pierniczków. Dołączam się do tej zabawy z wielką przyjemnością, gdyż jestem ogromną fanką wszystkiego co zawiera w sobie przyprawy korzenne. :-)

Chwilę po wyjęciu z pieca...
...i dwie chwile po wyjęciu z pieca. :-)
Polecam przyprawę ze zdjęcia. Nie ma ona w swoim składzie mąki i cukru a tylko przyprawy. Nie jest to kryptoreklama. Po prostu szukałam przyprawy, która nie będzie zawierać cukru i przy okazji znalazłam taką, która nie ma w składzie mąki. :-)
To dopiero wstęp do dekorowania (Kochany Piernikowy Ludziku, wybacz mi tego zeza!). Mam nadzieję, że przed Wigilią się bardziej rozkręcę. :-D
Pora na najważniejszą część czyli przepis. Bazowałam w znacznym stopniu na tej recepturze. Swoją drogą mam wrażenie, że jest to najpopularniejszy przepis na pierniczki. Oczywiście jak to mam w swoim zwyczaju nieco zmieniłam proporcje. Ah, niestety nie mogę policzyć dokładnie ile wyszło, bo część już pożarta, ale wyszły mi trzy blachy takie jak na zdjęciu wyżej. :-)
Składniki:
3,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru pudru
0,5 szklanki miodu
0,5 kostki masła
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
2 łyżki przyprawy do piernika
Sposób przygotowania:
1. Rozgrzać piekarnik do 200'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę.
2. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać.
3. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby.
4. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm. Wyrkawać ciasteczka.
5. Piec 10 minut na papierze do piecznia opruszonym mąką.
Smacznego. :-)




