Wiosna wiosną, ale czekoladę jeść trzeba! Szczególnie tą gorzką... Tą kremowo rozpływającą się w ustach. :) Dlatego dziś przepis bardzo szybki, ale i bardzo bardzo efektowny. Stworzony na potrzebę chwili... Mimo, że za oknem tak ciepło warto jednak odpalić piekarnik. Można wyczarować naprawdę coś magicznego. Można nieco zwariować i znaleźć się na nowo. :)
Co do czekolady polecam taką minimum 70%. Oczywiście im więcej % tym lepiej. ;) Z tańszych polecam czekoladę gorzką z Wedla albo Wawel (jest też wersja biedronkowa Magnetic). Nada się każda byle dobrej jakości. Wyrobom czekoladopodobnym dziękujemy. :)
Ten przepis zadowoli tych, którzy lubią smak prawdziwej czekolady i małosłodkie klimaty jeśli chodzi o wypieki. Spragnionym większej dozy słodyczy polecam posypki cukrowe, szczególnie, że dadzą dodatkowy efekt wizualny. Jednak posypać można wszystkim. Na zdjęciu powyżej uśmiechają się do Was siekane migdały. :)
Bardzo czekoladowe cupacakes
na 12 sztuk
Składniki:
250 g mąki
130 g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 lyżki kakako dobrej jakości
0,5 łyżeczki soli morskiej
cukier z prawdziwą wanilią
1 szklanka mleka
1 jajko
80 ml oleju
dodatkowo: tabliczka czekolady + 3-4 łyżki jogurtu naturalnego + 1 łyżka kakao
Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do temperatury 200'C. W jednej misce wymieszać suche składniki, a w drugiej mokre. Wymieszać suche i mokre. Napełniać papilotki do 2/3 wysokości. Piec 15-20 min. Studzić na kratce.
Gdy muffinki wystygną do rondelka dodać jogurt, kakao i pokruszona czekoladę. Wymieszać na jednolitą masę. Nożem do masła pokrywać każdą muffinkę warstwa masy a następnie posypać dowolnie wybranym dodatkiem np. orzeszkami, migdałami czy posypka cukrową. :)
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 12 maja 2013
wtorek, 1 stycznia 2013
Nowy Rok. Nowe Plany.
Już jest. Rok 2013. :-) U mnie koniec roku zbiegł się z zamknięciem i otwarciem paru bardzo ważnych spraw w życiu prywatnym. W związku z tym miałam w przeciągu ostatniego miesiąca nieco więcej czasu by się zastanowić nad blogiem. :-)
- Polecam - kilka słów o ulubionych blogach, kanałach na YouTube, portalach, stronach itp.
Przyznam szczerze, że po za blogami kulinarnymi uwielbiam czytać także blogi o odchudzaniu i sporcie (w rozumieniu bycia fit, nic wyczynowego), a także te poświęcone urodzie i kosmetykom. :) Jakie one są cudnie otwarte i różnorodne! Za ich pośrednictwem przypłynęła do mnie fala inspiracji. Dlatego właśnie chciałabym do bloga wprowadzić nową tematykę postów:
- Haule - czyli chwalenie się zakupami! :-) Ale spokojnie, nie będzie to pochwała mojej próżności tylko mała podpowiedź co, kiedy i gdzie kupować. Gotowanie zaczyna się już w sklepie, więc myślę, że warto zainwestować troszkę czasu (!) w rozsądne zakupy. Postaram się Wam w tym troszkę pomóc i zainspirować.
- Inspiracje - dnia, tygodnia, miesiąca, kwartału, czyli o tym co w duszy mi w danej chwili zagra. :-)
- Nowe smaki - opowieść o tym gdy jadłam coś po raz pierwszy. :)
- Nowe smaki - opowieść o tym gdy jadłam coś po raz pierwszy. :)
- Wpisy FIT - czyli propozycje smacznych przekąsek grupowanych pod kątem różnych aspektów np. przekąski do 100 kcal. oraz doniesienia z pola ruchowo-sportowego (ruch cieszy tak samo jak pyszne jedzenie!)
- Polecam - kilka słów o ulubionych blogach, kanałach na YouTube, portalach, stronach itp.
Oczywiście, nie bójcie się, nie zabraknie klasycznie zaserwowanych przepisów na pyszne jedzenie. Po prostu bardzo chciałabym urozmaicić nieco bloga treściowo i zwrócić Waszą uwagę też inne ważne aspekty życia. :-)
Po za tym, w tym roku chciałabym wzbogacić swoja kuchnię o kilka smaków. O niektórych pisałam już na Facebooku. Zatem moją złota lista na rok 2013 to:
- Quinoa - poszukuję jej namiętnie od wielu dni, gdy już ją zdobędę na pewno podzielę się z Wami moimi uwagami na ten temat. Niestety chyba zostanie mi zamówić ją w Internecie.
- Ciecierzyca - dla Was to z pewnością żadna nowość jednak ja dotychczas omijałam ciecierzyczkę szerokim łukiem, nawet sama nie wiem dlaczego. Teraz jedyne czego pragnę to hummus! :-)
- Ocet balsamiczny - fascynuje mnie jego smak i możliwości jakie daje. Oczywiście ocet tylko z włoskiej Modeny!
- Estragon, cząber i rozmaryn - pora zaprzyjaźnić się także z ziołami innymi niż tymianek, tymianek i jeszcze raz tymianek. :)
...oraz wiele, wiele innych tylko jeszcze nie umiem ich nazwać. :)
A na deser chciałabym zaserwować Wam kilka ciekawych filmików o gotowaniu i odżywianiu, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. :-)
Po za tym, w tym roku chciałabym wzbogacić swoja kuchnię o kilka smaków. O niektórych pisałam już na Facebooku. Zatem moją złota lista na rok 2013 to:
- Quinoa - poszukuję jej namiętnie od wielu dni, gdy już ją zdobędę na pewno podzielę się z Wami moimi uwagami na ten temat. Niestety chyba zostanie mi zamówić ją w Internecie.
- Ciecierzyca - dla Was to z pewnością żadna nowość jednak ja dotychczas omijałam ciecierzyczkę szerokim łukiem, nawet sama nie wiem dlaczego. Teraz jedyne czego pragnę to hummus! :-)
- Ocet balsamiczny - fascynuje mnie jego smak i możliwości jakie daje. Oczywiście ocet tylko z włoskiej Modeny!
- Estragon, cząber i rozmaryn - pora zaprzyjaźnić się także z ziołami innymi niż tymianek, tymianek i jeszcze raz tymianek. :)
...oraz wiele, wiele innych tylko jeszcze nie umiem ich nazwać. :)
A na deser chciałabym zaserwować Wam kilka ciekawych filmików o gotowaniu i odżywianiu, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. :-)
Czekolada jako Superfoods!
Przepis na sałatkę, który mnie absolutnie fascynuje!
Kolejna wariacja na temat 'zielonego paskudztwa'.
Dlaczego warto pokochać czerwoną paprykę. :)
A na koniec coś bardzo na czasie. Zgadzam się z tym filmikiem w zupełności... :-)
Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku! :-)
H.
sobota, 8 grudnia 2012
Brownies.
Troszeczkę mi to zajęło, ale obiecane wilgotne czekoladowe ciasto (choć może w sumie bardziej krajanka? ciastka?) pojawia się ba blogu. Jest to oczywiście przepis z dedykacją. Dedykuję je dziewczynom z dawnej ekipy fMM oraz KMW. :-) Dziewczęta, mam nadzieję, że moje brownies Wam się podobają i przepis Wam się kiedyś przyda. :-)
Zanim przejdę do przepisu zasadniczego chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jedną kwestię. Chodzi mi o cukier. Praktycznie w każdym przepisie na brownies ilości cukru są okrutnie wielkie. Olbrzymie wręcz. Dlatego pragnę zachęcić wszystkich do wybierania jak najbardziej gorzkiej czekolady (minimum 70%, ale 90% to już po prostu ideał) oraz zmniejszania ilości cukru. :-)
Pamiętajcie! Czekoladę rozpuszczamy w rondelku zanurzonym w gorącej wodze. Bezpośrednio na palniku czekolada może się przypalić!
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na cukierkowe kolory w tle... Zdjęcia robiłam o wschodzie słońca i dlatego kolorystyka jest nieco bajkowa. :-)
Oryginalny przepis pochodzi z mojego ulubionego bloga, czyli smittenkitchen.com. Możecie znaleźć go TU. Na dole będą podane proporcje wedle mojego uznania. :-)
Brownies
na blaszkę 25x30 cm
Składniki:
170 g gorzkiej czekolady minimum 70%
200 g masła
1,5 szklanki cukru
4 jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy
0,25 łyżeczki soli
170 g mąki pszennej
Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 175'C. Pokrojoną czekoladę i pokrojone w kawałki masło rozpuszczamy w rondelku, który stawiamy na nieco większym garnku wypełnionym wrzątkiem/gorącą wodą. Podczas rozpuszczania często mieszamy. Gdy masa będzie w miarę jednolita przelewamy ją do dużej miski. Dodajemy cukry (lub cukier i ekstrakt) i mieszamy dokładnie przy użyciu metalowej trzepaczki. Następnie dodajemy jajka (po jednym) oraz sól nadal mieszając trzepaczką. Gdy masa jest już jednolita zaczynamy dodawać mąkę mieszając ciasto łopatką (spatulą?). Gdy składniki się połączą wykładamy ciasto do blachy wypełnionej papierem do pieczenia. Wygładzamy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 25-30 minut w 175'C.
Jeśli ktoś ma ochotę może posypać brownies cukrem pudrem. Będą wtedy ładniej się prezentować. :-)
Smacznego!
piątek, 7 grudnia 2012
Już jutro...
Kto zgadnie na co przepis będzie jutro? :-)
Podpowiem, że nie będzie to przepis na futro. ;-)
PS. Ale obiecuję uroczyście, że będzie przepysznie i czekoladowo!
Etykiety:
czekolada
piątek, 6 lipca 2012
Muffinki czereśniowe z gorzką czekoladą i cynamonem.
Czerwiec, lipiec i sierpień to najlepsze miesiące w ciągu roku. :) Najpyszniejsze, najbardziej warzywno-owocowe, bardzo 'sezonowe'. Jak wiecie mieszkam w Białymstoku (podpowiem: północno-wchodnia Polska) i w chwili obecnej mamy tutaj szczyt sezonu na czereśnie. W końcu są duże i soczyste, a ceny nie walą z nóg (8-10 zł/kilogram). Muszę przyznać, że to moje ulubione owoce wczesnego lata. Szczególnie te jasne, one są zdecydowanie najlepsze.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że czeresnie są wyjatkowo zdrowe. Pomagają oczyścić nasz oragnizm, regulują pracę ukladu pokarmowego. Zawierają naprawdę dużo witamin i soli mineralnych. A najlepsze jest to, że 1 czereśnia to tylko 5 kalorii. :-) Zatem moi Mili, uroczyście zobowiązuje Was do spałaszowania dziś przynajmniej pół kilograma czereśni! :-) A jeśli kilka Wam zostanie zawsze możecie upiec muffinki.. ;-)
Muffinki czereśniowe z gorzką czekoladą i cynamonem
na 9 sztuk
Składniki:
1 szklanka mąki
0,25 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
0,5 szklanki mleka
1 jajko
50 g roztopionej margaryny lub masła
50 g gorzkiej czkoelady 90% kakao
150 g czereśni wydrylowanych
Przygotowanie:
Rogrzać piekarnik do 200'C. Czekoladę posiekać w drobne kawałeczki. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. W drugiej misce wymieszać wszystkie mokre (pamiętając o przestudzeniu masła). Połączyć suche i mokre. Dodać czereśnie. Wymieszać. Nakładać do muffinkowych gniazd do 3/4 wysokości. Piec 20-25 min.
Jesli ktoś nie lubi przesadnie słodkich wypieków zalecam pominięcie cukru pudru. :)
Smacznego!
A wszystko to w rmach akcji durszlakowej. :)
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że czeresnie są wyjatkowo zdrowe. Pomagają oczyścić nasz oragnizm, regulują pracę ukladu pokarmowego. Zawierają naprawdę dużo witamin i soli mineralnych. A najlepsze jest to, że 1 czereśnia to tylko 5 kalorii. :-) Zatem moi Mili, uroczyście zobowiązuje Was do spałaszowania dziś przynajmniej pół kilograma czereśni! :-) A jeśli kilka Wam zostanie zawsze możecie upiec muffinki.. ;-)
Muffinki czereśniowe z gorzką czekoladą i cynamonem
na 9 sztuk
Składniki:
1 szklanka mąki
0,25 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
szczypta soli
0,5 szklanki mleka
1 jajko
50 g roztopionej margaryny lub masła
50 g gorzkiej czkoelady 90% kakao
150 g czereśni wydrylowanych
Przygotowanie:
Rogrzać piekarnik do 200'C. Czekoladę posiekać w drobne kawałeczki. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. W drugiej misce wymieszać wszystkie mokre (pamiętając o przestudzeniu masła). Połączyć suche i mokre. Dodać czereśnie. Wymieszać. Nakładać do muffinkowych gniazd do 3/4 wysokości. Piec 20-25 min.
Jesli ktoś nie lubi przesadnie słodkich wypieków zalecam pominięcie cukru pudru. :)
Smacznego!
A wszystko to w rmach akcji durszlakowej. :)
sobota, 30 października 2010
Ciasto dyniowe - wcielenie drugie.
Moi Drodzy Czytelnicy powiedzcie mi tak z ręką na sercu: czy Wy jecie i lubicie dynię? Proszę, nie krepujcie się. Dyskusja na temat jej walorów odżywczych i smakowych jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ trwa teraz Festiwal Dyni. Zorganizowała go (jak co roku) Bea, która prowadzi dzielnie bloga Bea w Kuchni. Bardzo Wam go polecam. Można na nim znaleźć przepisy na cudowne przetwóry, wspaniałe wypieki i wiele ciekawostek na temat jedzenia. Zajrzyjcie do Bei koniecznie, Ona bardzo lubi odwiedziny! :-)
Prawdę mówiąc moje doświadczenia z dynią zaczęły się dopiero przy okazji blogowania. Wcześniej widziałam jedynie dynię marynowaną w occie (i nawet jej nie próbowałam, podziwiałam tylko pięknie pomarańczowe kosteczki pływające w zalewie). Zawsze to warzywo kojarzyłam z Halloween i znanym z telewizji pumpkin pie. Jednak ja wolę wypieki bardziej niestandardowe, trochę kojarzące mi się z kuchnią wegetariańską... Powoli dorastam do zupy. Niestety jeszcze brak mi odwagi. Może za rok? Tak, mam już plan na kolejny festiwal.

Przepis na to ciasto inspirowane było przepisem pochodzącym z tego bloga. Jednak ja, jak to ja, przekręciłam wszystko na swoją modłę. Cóż taka już jestem... 'Kreatywna'. Mnie smakuje, mojej rodzinie też. Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu. :-)
Ciasto dyniowe
na kwadratową blachę o boku 24 cm
Składniki:
- 300 g dyni
- 2 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru
- 150 ml oleju
- 2 jajka
- 2 łyżeczki cynamonu
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,75 szklanki migdałów
- 4 kostki gorzkiej czekolady
Przygotowanie:
Dynię utrzeć na tarce o grubych oczkach. Migdały posiekać. Czekoladę zetrzeć na grubej tarce. Jajka ubić z cukrem. Dodać olej ciągle ubijając. Dodać dynię, migdały. Wymieszać. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, cynamon i czekoladę. Wymieszać. Przełożyć do formy wyłożonej papierem. Piec 40 min w 170'C. Przed wyjęciem z pieca sprawdzić patyczkiem czy jest suche w środku.
Smacznego!
niedziela, 21 lutego 2010
Kawa czekoladowa.
Dziś jest wielkie święto wszystkich miłośników czekolady. Wszystko to za sprawą Bei, która prowadzi blog Bea w Kuchni. Już po raz trzeci zorganizowała ona Czekoladowy Weekend. Niestety ostatnio nie mam serca do słodkości, więc postanowiłam przygotować coś co jest bardzo czekoladowe, ale jednocześnie niezbyt słodkie. Moim wyborem jest kawa czekoladowa (swoją drogą kawa i czekolada to świetne połącznie, prawda?). Polecam wszystkim (zarówno kawoszom jak i czekoholikom)!

Przepis powstał w mojej głowie po przejrzeniu paru stron internetowych. Myślę, że wyszło smaczne, ale rozumiem jeżeli ktoś lubi bardzo słodkie napoje polecam dodanie odpowiedniej ilości cukru (choć że nie jest to konieczne). Może macie pomysły na inne dodatki które ożywiłyby ten przepis? Jeśli tak, to bardzo chętnie je poznam. :-)
Kawa czekoladowa (bardzo mleczna)
na 2 kubeczki (niestety filiżanki to dla mnie za mało)
Składniki:
- 0,4 l mleka
- 6 kostek gorzkiej czekolady (2/5 tabliczki)
- 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
- cukier (opcjonalnie)
Przygotowanie:
W garnuszku na małym ogniu rozpuścić posiekaną czekoladę z mlekiem (ciągle mieszając). Gdy czekolada się rozpuści dodać kawę i ewnetualnie posłodzić. Dokładnie wymieszać. Podgrzać do odpowiendniej temaratury (ja nie zagotowywałam). Kawę można ozdobić wiórkami czekolady (tak jak ja zrobiłam, niestety szybko się rozpuściły) lub zaszaleć i wymysleć coś innego.
Smacznego! :-)
Etykiety:
czekolada,
kawa,
poidełka,
weekend kulinarny
sobota, 15 sierpnia 2009
Confession of a Muffinaholic...
Wiem, że ludzie mają w życiu większe kłopoty. Wiem, że to może śmieszne... Ale niestety muszę Wam to wyznać. Mam dość. To już za dużo. Przedawkowałam muffinki... Potrzebuję przerwy. Muszę zmusić mój umysł do poruszania się po innych ścieżkach, do głębszych przemyśleń nad tym co przygotowuję, gotuję. W końcu, nie chcę się kiedyś zamienić w jedną wielką muffinkę! Zatem uroczyście ogłaszam: muffinkom mówię DOŚĆ. Nie twierdzę, że już nigdy nie przygotuję żadnych babeczek. Oj, jestem od tego bardzo daleka! Po prostu chcę się zaprzyjaźnić też z innymi przepisami, recepturami, wypiekami, daniami i kuchniami... :-)
W ramach pożegnania pragnę zaprezentować Wam od czego zaczęła się moja muffinkowa miłość. Pewnie bardzo banalnie, ale coż, takie jest to nasze życie... :-)
Jestem w zupełności pewna, że każdy z Was widział ten fragment porogramu Nigelli już tysiące razy. Ja z resztą też... Jednak nadal zajmuje specjalne miejsce w mojej pamięci. Obejrzyjcie go jeszcze raz i trzymajcie kciuki za czas gdy muffinki w mojej kuchi będą miały urlop. Mam nadzieję że od siebie odpoczniemy i gdy znowu się z nimi spotkam wyjdzie z tego tylko coś pysznego. Ahoj, udanego wypoczynku moje Drogie! :-)

Głównym wykonawcą (oczywiście czynności bezpiecznych dla dzieci) jest moja kochana Siostrzeniczka, którą zapewne widzieliście na blogu mojej starszej siostry Trus pichci. Rośnie nam tu wielki talent kulinarny a my pękamy z dumy! :-)))
Ach, prawie zapomniałam! Muffinki biorą udział w akcji W jednej kuchni z N. Lawson. Bazowałam na przepisie pochodzącym ze strony Nigelli. Możecie go znaleźć TU. :-)
CHOCOLATE CHIP MUFFINS, czyli muffinki wielce czekoladowe
Składniki:
12 sztuk
- 250 g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 łyżki kakao dobrej jakości
- 175 g cukru
- 150 g groszków czekoladowych (lub czekolady odpowiednio drobno pokrojonej)
- 1 szklanka mleka
- 90 ml oleju
- 1 duże jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Przygotowanie:
Rozgrzac piekarnik do 200'C. W jednej misce wymieszać ze sobą suche składniki, w drugiej mokre. Wymieszać suche z mokrymi. Wypełnic blaszkę (wyłozoną wcześniej papilotkami) ciastem. Posypać kilkoma groszkami każdą babeczkę. Piec 20-25 min.
Smacznego! :-)
W ramach pożegnania pragnę zaprezentować Wam od czego zaczęła się moja muffinkowa miłość. Pewnie bardzo banalnie, ale coż, takie jest to nasze życie... :-)
Jestem w zupełności pewna, że każdy z Was widział ten fragment porogramu Nigelli już tysiące razy. Ja z resztą też... Jednak nadal zajmuje specjalne miejsce w mojej pamięci. Obejrzyjcie go jeszcze raz i trzymajcie kciuki za czas gdy muffinki w mojej kuchi będą miały urlop. Mam nadzieję że od siebie odpoczniemy i gdy znowu się z nimi spotkam wyjdzie z tego tylko coś pysznego. Ahoj, udanego wypoczynku moje Drogie! :-)

Głównym wykonawcą (oczywiście czynności bezpiecznych dla dzieci) jest moja kochana Siostrzeniczka, którą zapewne widzieliście na blogu mojej starszej siostry Trus pichci. Rośnie nam tu wielki talent kulinarny a my pękamy z dumy! :-)))
Ach, prawie zapomniałam! Muffinki biorą udział w akcji W jednej kuchni z N. Lawson. Bazowałam na przepisie pochodzącym ze strony Nigelli. Możecie go znaleźć TU. :-)
CHOCOLATE CHIP MUFFINS, czyli muffinki wielce czekoladowe
Składniki:
12 sztuk
- 250 g mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 łyżki kakao dobrej jakości
- 175 g cukru
- 150 g groszków czekoladowych (lub czekolady odpowiednio drobno pokrojonej)
- 1 szklanka mleka
- 90 ml oleju
- 1 duże jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Przygotowanie:
Rozgrzac piekarnik do 200'C. W jednej misce wymieszać ze sobą suche składniki, w drugiej mokre. Wymieszać suche z mokrymi. Wypełnic blaszkę (wyłozoną wcześniej papilotkami) ciastem. Posypać kilkoma groszkami każdą babeczkę. Piec 20-25 min.
Smacznego! :-)
Etykiety:
czekolada,
muffinki,
Nigella Lawson,
tydzień kulinarny
niedziela, 22 marca 2009
Morelowo-rodzynkowe ciasteczka z białą czekoladą.

Nie wytrzymałam! Nie dałam rady... Upiekłam coś na słodko zanim przyszła Wielkanoc (wszystko prez te porządki w kuchni i znaleziko w postaci resztki płatków owsianych, które mają się lada dzień przeterminować!). Ale... nie żałuję! Ciacha wyszły pycha! Mimo tego, że tam prawie nie ma cukru, takiego z torebki. W zasadzie cukier, który tam dodałam pochodzi z pudełeczka, ponieważ przechodzę przez fazę testowania cukru trzcinowego... Jest bardzo dekoracyjny, smaczny i ma taki charakterystyczny aromat, ale na pewno o tym doskonale wiecie. :-)

Przepis pierwotnie pochodzi z forum cincin.cc. Został tam opublikowany przez Bukę. Doczekał się także kilku interpertacji na blogach. U asiejki, Malgosi.dz, Oli.
Jednak ja nie umiem sztywno trzymać się przepisu. Oczywiście musiałam nazmieniać, nakombinować i poszaleć. Skorzystałam z rady użytkowniczek, które wypowiedziały się w wątku o ciasteczkach, i drastycznie zmniejszyłam ilość cukru oraz zamieniłam żurawinę na morele i rodzynki. Warto wypróbować taki wariant, serio. :-)

Składniki:
na 15 sztuk
- 0,5 szklanki mąki
- 2 łyżki cukru trzycinowego
- 60g masła
- 0,66 szklanki mieszanki moreli i rodzynek
- 80 g białej czekolady
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1 szczypta soli
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 jajko
- 0,3 łyżeczki sody
- 0,75 szklanki płatków owsianych
Przygotowanie:
1. Rozgrzać piekarnik do 190'C. Przygotować bakalie: pokroić morele i rodzynki jeśli są większe.
2. W misce utrzeć cukry i masło, dodać jajko. Ubić. Dodać sól, cynamon, sodę, makę. Wymieszać. Dodać płatki. Wymieszać. Dodać bakalie i czekoladę. Wymieszać.
3. Formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blasze wyłożonej papierem. Lekkko rozpłaszczyć. Piec 10 min.
Smacznego! :-)
piątek, 20 lutego 2009
Ciasteczka czekoladowo-kakaowe.
Dziś rozpoczyna się Czekoladowy Weekend. Niedługo kończy się karnawał... Postanowiłam połączyć te dwie okazje i zrobić czekoladowo-kakaowe ciasteczka na pożegnanie karnawału i ciasteczkowej obsesji. Dość, już dość. Jeszcze tylko jedna mała niespodzianka na wtorkowe ostatki i postaram się skupić na potrawach nazywanych często 'potrawami na słono', choć prawdę mówiąc nie jestem zwolenniczką soli. Ale to już zupełnie inna historia...
Przepis powstał jak zwykle ze złożenia kilku różnych receptur wygrzebanych w internecie. Muszę powiedzieć, że w planach miałam chrupiące, łamiace zęby ciachory, które skutecznie wyrwą mnie z ciasteczkowej obseji, ale niestety mój plan się nie powiódł. Wyszły mi delikatne, nie za słodkie, czekoladowo-kakaowe i świetnie kompunujące się z kawą brązowiutkie chmurki... Serdecznie polecam!Składniki(30 sztuk):
- 1,5 szklanki mąki
- 0,25 szklanki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 tabliczki mlecznej czekolady
- szczypta soli
- 50 g masła
- 1 jajko
- 0,33 szklanki mleka
- 1 łyżka stołowa kakao
Przygotowanie:
1. Rozgrzać piec do 200'C.
2. W misce wymieszać mąkę, sól, proszek, cukier, kakao. Czekoladę posiekać na drobne kawałeczki. Dodać. Wymieszać. Margarynę zetrzeć na tarce. Dodać. Wymieszać.
3. W odzielnej miseczce ubić trzepaczką mleko z jajkiem. Dodać do suchego. Wymieszać.
4. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia klaść za pomocą 2 łyżeczek herbaciacnych nieforemne kulki (rozpłyną się pod wstawieniu do pieca, więc zachowajmy odpowiednie odstępy - 1-2 cm od siebie).
5. Piec 15-20 min.
Smacznego. :-)
Etykiety:
ciastka,
czekolada,
weekend kulinarny
Subskrybuj:
Posty (Atom)








