Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

Magiczne ciasteczka owsiane!

Pora na drobne wyznanie. Odchudzam się. Tak, tak... To już kolejny raz w moim życiu. Kiedyś-kiedyś w okolicach matury ważyłam 80 kg (przy wzroście 168 cm). Potem schudłam na 1 roku studiów do 56 kg, co było lekką przesadą. Myślę, że moja idealna waga to okolice 59 kg. Teraz mam na liczniku 64 kg. :-) Jest to efekt siedzenia (każdy człowiek pracujący w biurze wie o czym mówię) oraz spożywani zbyt dużej ilości węglowodanów prostych (tak, głównie w postaci czekolady, ciasteczek i słodkich jogurcików ;-)). Dlatego pora wrócić do dobrej wagi. Ogólnie nie stosuję żądnej drakońskiej diety, nienie. Po prostu usunęłam to co jest naprawdę niedobre, czyli  słodycze, jogurciki słodzone, białe bułeczki, biały makaron, biały ryż, smażone mięcho. Staram się też jeść w miarę mało chleba. Dużo warzyw, chude mięso, makaron i ryż pełnoziarniste, kasze, dużo jajek, owoce i nie żłopać bąbelwody. ;-) Na szczęście z natury pijam głównie wodę i zieloną herbatę to nie jest źle. :-)

Kolejnym ważnym elementem jest ruch. Chwilowo nie mogę ćwiczyć jakoś intensywnej, więc dużo spaceruję! Zainstalowałam nawet sobie w komórce Endomondo i gdy spaceruję komórka do mnie mówi, co wzbudza lekkie zdziwienie na ulicach. ;-) Ale co ja poradzę, ze ciągle gubię satelitę. ;-) Fajne jest w nim to, że pokazuje mi ile spaliłam kalorii i ile km przeszłam. :-) Mój sumaryczny wynik za styczeń jak dotychczas to:  11 km i  641 kcal. Fajna motywacja by ruszyć się z domu. W szczególności, ze ja latem głównie po parku niedaleko mojego bloku. :-) 


Dlatego też muszę się troszkę ratować by nie rzucić się na jakieś ciastka czy czekoladki. Na szczęście przez przypadek na blogu pewnego miłego Pana znalazłam przepis na bajecznie proste ciasteczka, które są:

- bez cukru z torebki
- bez tłuszczu
- bez mąki pszennej
- bezglutenowe
- bezjajeczne
- pełne błonnika
- półsłodkie, ale bardzo smaczne
- szybko sycą i uwalniają od głodu 'słodyczowego'

Czy już macie na nie ochotę? :-) Ja tak, i to starraszną! :-) Poniżej kilka ciasteczek na chwilę po upieczeniu, bardzo apetyczne, prawda? :-)


Robiłam je już 2 razy, więc pozwoliłam sobie na podrasowanie proporcji. Dlatego podaję nieco inaczej niż w oryginale. Następnym razem chcę dodać cynamon lub kakao naturalne. Ciekawe co wyjdzie. Zachęcam wszystkich do eksperymentów. Rodzynki można też zastąpić żurawiną, morelami czy daktylami. :-)

Dietetyczne ciasteczka owsiane
na 30-40 sztuk

Składniki:

2 bardzo dojrzałe banany
1,5 szklanki płatków owsianych (najlepiej drobnych np. górskie z Kupca lub z Haliny)
0,5 szklanki rodzynek

Wykonanie:

Rozgrzewamy piekarnik do 180'C. Banany obieramy i rozruszamy widelcem na jednolitą masę, Wsypujemy płatki i rodzynki. Dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 10 minut. Z masy formujemy w dłoniach ciasteczka mocno je ściskając by były zwarte. Układamy na blasze wyłożonej papierem. Pieczemy 15 min. 

Pyszne na świeżo, lecz drugiego dnia są nieco bardziej wilgotne. :-) Przechowuj je w szczelnym pojemniku, puszcze lub pudełku.

Smacznego! :-)

środa, 12 grudnia 2012

Pebbernødder. Duńskie ciasteczka.

Nie da się ukryć, że idą Święta. Osobiście jestem z frakcji, która woli Wielkanoc, ale za to Boże Narodzenie ma jeden aspekt, którego absolutnie nic i nikt nie pobije. Ciasteczka i pierniczki. :-) Po prostu kocham słodycze z korzenną nutą. Są absolutnie genialne. Po za tym, cudowne jest to, że każdy kraj ma swoją odmianę ciasteczek bożonarodzeniowych. Niby wszystkie są podobne, ale jednak zupełnie inne. To chyba jest w nich najpiękniejsze. :-)

W poprzednich latach proponowałam Wam już Lebkuchen oraz Pepperkakor. W tym roku chciałabym zachęcić Was do upieczenia Pebbernødder. Są to duńskie ciasteczka bożonarodzeniowe, które serwuje się zwyczajowo do herbaty. Ich piękna nazwa natomiast jest złożeniem dwóch słów pebber - pieprz oraz nødder - orzech. Mnie osobiście skusiły białym pieprzem w składzie. Wbrew pozorom jest to składnik bardzo magiczny, nadający ciasteczkom dość oryginalny smak. Naprawdę polecam spróbować. :-)


Dziś postanowiłam skupić się na pokazaniu Wam jak wyglądają poszczególne etapy przygotowania ciasteczek. Gdy wymieszamy już wszystkie składniki razem ciasto należy podzielić na kulki (6 jeśli robimy ciasto z całej porcji). Następnie każdą kulkę zamieniamy w wałeczki o średnicy około 2-3 cm. Następnie kroimy je na kawałki o długości około 2 cm. Układamy je na papierze do pieczenia. Nie rosną zbytnio, więc odstępy między ciasteczkami nie muszą być duże. :-)


Mają uroczy kształt, prawda? :-) Są słodziutkie, po prostu słodziutkie! Jestem tylko nieco rozczarowana tym, że wyszło mi tak mało pęknięć. :-)


Przepis, z którego korzystałam jest tu. Pieprz i gałkę dodałam po wczytaniu się w komentarze. :) Proporcje są podane kontrowersyjnie, gdyż masło jest na szklanki. Polecam użycie takich gotowych miarek odmierzających np 1 cup, 1/4 cup itp lub tej samej szklanki np od Nutelli. :-)

Pebbernødder (Danish Chistmas Cookies)
na 80-100 sztuk

Składniki:
1 szklanka prawdziwego masła
1 szklanka drobnego cukru
2 jajka
2,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
0,5 łyżeczki białego pieprzu
0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 175'C. Masło i cukier utrzeć na puszystą masę. Dodajemy jajka. Masa będzie wyglądać na zważoną. Tak ma być. :) Dodajemy przyprawy i mąkę. Mieszamy ciasto łyżką a następnie wyrabiamy rękami. Jeśli wyda się za luźne można dodać więcej mąki. Wyrobione ciasto dzielimy na 6 kul. Każdą rozwałkowujemy na wałeczki szerokości 2-3 cm i kroimy je na kawałki szerokości około 2 cm. Ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 10-20 min w 175'C. Ciasteczka się nie rumienią. Mają być po prostu upieczone na wskroś. 

Smacznego!

sobota, 8 grudnia 2012

Brownies.

Troszeczkę mi to zajęło, ale obiecane wilgotne czekoladowe ciasto (choć może w sumie bardziej krajanka? ciastka?) pojawia się ba blogu. Jest to oczywiście przepis z dedykacją. Dedykuję je dziewczynom z dawnej ekipy fMM oraz KMW. :-) Dziewczęta, mam nadzieję, że moje brownies Wam się podobają i przepis Wam się kiedyś przyda. :-)

Zanim przejdę do przepisu zasadniczego chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jedną kwestię. Chodzi mi o cukier. Praktycznie w każdym przepisie na brownies ilości cukru są okrutnie wielkie. Olbrzymie wręcz. Dlatego pragnę zachęcić wszystkich do wybierania jak najbardziej gorzkiej czekolady (minimum 70%, ale 90% to już po prostu ideał) oraz zmniejszania ilości cukru. :-)


Pamiętajcie! Czekoladę rozpuszczamy w rondelku zanurzonym w gorącej wodze. Bezpośrednio na palniku czekolada może się przypalić!


Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na cukierkowe kolory w tle... Zdjęcia robiłam o wschodzie słońca i dlatego kolorystyka jest nieco bajkowa. :-)


Oryginalny przepis pochodzi z mojego ulubionego bloga, czyli smittenkitchen.com. Możecie znaleźć go TU. Na dole będą podane proporcje wedle mojego uznania. :-)

Brownies
na blaszkę 25x30 cm

Składniki:
170 g gorzkiej czekolady minimum 70%
200 g masła 
1,5 szklanki cukru
4 jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii lub cukier waniliowy
0,25 łyżeczki soli
170 g mąki pszennej

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 175'C. Pokrojoną czekoladę i pokrojone w kawałki masło rozpuszczamy w rondelku, który stawiamy na nieco większym garnku wypełnionym wrzątkiem/gorącą wodą. Podczas rozpuszczania często mieszamy. Gdy masa będzie w miarę jednolita przelewamy ją do dużej miski. Dodajemy cukry (lub cukier i ekstrakt)  i mieszamy dokładnie przy użyciu metalowej trzepaczki. Następnie dodajemy jajka (po jednym) oraz sól nadal mieszając trzepaczką. Gdy masa jest już jednolita zaczynamy dodawać mąkę mieszając ciasto łopatką (spatulą?). Gdy składniki się połączą wykładamy ciasto do blachy wypełnionej papierem do pieczenia. Wygładzamy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy 25-30 minut w 175'C. 

Jeśli ktoś ma ochotę może posypać brownies cukrem pudrem. Będą wtedy ładniej się prezentować. :-)

Smacznego!

piątek, 16 grudnia 2011

Wszyscy pieką Lebkuchen, piekę i ja! :)

Z czym kojarzy się Wam Boże Nardzodzenie? Mnie z pierogami z kapustą i grzybami, karpiem w galarecie oraz... piernikami. :) W tym roku pozwoliłam sobie na szaleństwo piernikowe i w końcu zdecydowałam się także na Lebkuchen, czyli tradycyjne niemieckie pierniczki. Jestem bardzo ciekawa, które pierniczki bardziej będą smakować gościom - 'polskie' czy 'niemieckie'? ;-)


Przepis na Lubkuchen chodził za mną już długo... Szczególnie, ża kusił nim niejeden blog. Dlatego dziś jest bardzo odtwórczo, ale i bardzo pysznie! Lebkuchen są genialne. Wypróbujcie - naprawdę warto! :)

Przepis pochodzi oczywiście z bloga naszej wspaniałej Dorotus76 - klik. :-) Zapewne wiele z Was wie, że to absolutnie magiczna kopalnia przepisów na cudowne wypieki. Bardzo polecam, bo nigdy się na nich nie zawiodłam. :-))

Lebkuchen
oczywiście zrobiłam troszeczkę inaczej - moje uwagi w nawiasach

Składniki:
na około 30 sztuk

- 250 g mąki pszennej
- 85 g zmielonych migdalów [zmieliłam cale migdały bez skórki przy uzyciu blendera]
- 3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika [u mnie Kotanyi]
- 1 łyzeczka zmielonego cynamonu
- 1 łyzeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 200 ml płynnego miodu
- 85 g masła
- pół szklanki drobno posiekanej kandyzownej skórki pomarańczowej i cytrynowej [pominęłam - rodzina nie lubi - zamiast tego zrobiłam cukier cytrynowy]
Przygotowanie:

Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.

W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła).

Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).

Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto bardzo się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna).

Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut [w moim przypadku po 12 minutach były gotowe, ale chyba mój piec jest wyjątkowo szybki] (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.

Smacznego!

niedziela, 10 kwietnia 2011

Muffinki uniwersalne, tym razem z bakaliami.

Przeprowadzki są jednak dobre. Człowiek robi porządek w szafach, szafkach, pudełkach... I znajduje na przykład dwie blachy do muffinek i pudełeczko papilotek. Myślę, że jest to wystarczający powód by wrócić na stare szlaki i przypomnieć sobie jak to kiedyś było, gdy muffinki bardzo często u mnie gościły. Muszę przyznać, że to były bardzo dobre czasy i z lubością stwierdzam, że miło robić takie powroty. Jednak miałam ochotę na nowy przepis. Z pomocą przyszło forum cincin.cc. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Polecam Wam je po raz kolejny! Warto tam zaglądać, serio. :-)


Znowu serwuje puste kalorie. Białą mąkę i biały cukier (tak wiem, spalę się w piekle). Malutka rehabilitacja w postaci orzechów, daktyli i rodzynek... Ach, i dałam o jedną trzecią mniej cukru. Powiedzcie mi dlaczego najładniej wychodzą mi rzeczy niezdrowe? :)


Przepis prosty, uniwersalny, można go wykorzystać do wielu wariacji i eksperymentów smakowych. Mam nadzieję, że Wam udadzą się tak sympatycznie jak mi. ;-) Są boskie!

Muffinki "z tym co masz pod ręką" :-)
mi wyszło 18 sztuk

Składniki:

- 2 szklanki mąki
- 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 płaskie łyżeczki soli (lub więcej gdy muffinki będą wytrawne)
- 0,75 (moim zdaniem 0,5 jest w sam raz) szklanki cukru (gdy robimy na słodko)
- 1 szklanka mleka
- 2 jajka
- 100 g roztopionej margaryny
- dodatki, zwane wsadem :) (u mnie daktyle, rodzynki, nerkowce, orzechy włoskie i migdały)
Przygotowanie:

Suche do miski. Wymieszać łyżką. Mokre do miski (margarynę przestudzić). Wymieszać. W dużej misce wymieszać suche + mokre + wsad. Przełożyć ciasto do blaszki do 3/4 wysokości gniazda. Piec 15-30 min w 200'C (myślę, że 210 to za dużo).

Jeśli lubimy możemy z wierzchu po cukrzyć-pudrzyć. :)

Smacznego!

czwartek, 11 lutego 2010

Faworki na Tłusty Czwartek.

Czy jest ktoś kto nie lubi Tłustego Czwartku? Ja niestety do takich osób nie należę i z lubością zajadam się pączkami i faworkami. Od wielu, wielu lat nikt u nas nie smażył faworków, więc postanowiałam odświeżyć w tym roku rodzinny przepis i przygotować chruściki zgodnie z wieloletnią tradycją. Choć wprowadziłam pewną modyfikację, ponieważ nie lubię obsesyjnie smalcu i smażyłam je na oliwie (chyba właśnie dlatego są trochę ciemniejsze niż zwykle).


Za rok koniecznie muszę zmierzyć się z pączkami. Mam ochotę na takie z różą, ale nie wiem czy na czas uda mi się spreparować konfiturę. Choć z marmoladą i adwokatem też są smaczne. Nie lubię tylko pączków z czekoladą i takich napełnianych bitą śmietaną. Są takie nijakie... Ale to chyba kwestia gustu. A jakie są Wasze ulubione pączki? Może mi coś podpowiecie na przyszły rok. :-)


Faworki
wychodzą dwa duże kopiaste talerze

Składniki:
- 1 łyżka świeżego masła
- 2 łyżki cukru pudru (+cukier puder do posypania)
- 4 żółtka
- 4 łyżki gęstej śmietany
- 2 łyżki koniaku
- 200 g mąki
- 100 g mąki
- oliwa do smażenia
Przygotowanie:
Masło utrzeć z cukrem pudrem. Dodać żółtka. Utrzeć. Dodać śmietanę nadal ucierając. Dodać koniak oraz stopniowo dosypywać mąkę (200 g) nadal ucierając. Zawartość miski przełożyć na blat i wgnieść w nie pozostałą mąkę (100 g). Ciasto wałkować na cieniutkie placki i wycinać z niego prostokąty o wymiarach 10cm x 3 cm. Wykrawać na środku dziurkę. Przekładać jeden koniec przez dziurkę by uzyskać porządany kształt. Smażyć w wysokim garnku na rozgrzanej oliwie z obu stron (po usmażeniu wyjmować na papierowy ręcznik by tłuszcz mógł być odsączony). Gorące faworki posypać cukrem pudrem.

Smacznego! :-)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Cynamonowe gwiazdki z cytrusową nutką.

Nie wiem dlaczego, ale ostatnio najbardziej smakują mi ciasteczka w kształcie gwiazdek. Dziwne prawda? Niby wiem, że króliczki, choinki i dżindżermeny są z dokładnie takiego samego ciasta, pieczone w tym samym piekarniku... A jednak. Gwiazdki w tym roku są hitem absolutnym. Może to wpływ mrozów i tego, że gdy jadę autobusem mogę dokładnie obejrzeć płatki śniegu, bo wcale nie topnieją (przy -15'C to wcale nie jest wyczyn). Mimo tego, że śnieg przy tej temperaturze jest sypki, czysty i piękny to mam nadzieję, że te strasziwe mrozy już niedługo się skończą, bo chcę poszleć na dworze z apratem. W taką pogodę trochę się boję... Trzymam kciuka, że niedługo podwórko będzie nieco przyjaźnieszym miejscem dla początkującego fotoamatora. :-)


Zdradzę Wam małą tajemnicę... Nie wytrzymaliśmy i... Wczoraj ubraliśmy choinkę! :-) Zdjęcia na razie nie będzie, ale pochwalę Wam się moją ulubioną ozdobą choinkową. W rzeczywistości ma 3,5 cm wysokości (w zasadzie jej nie widać na choince), ale jest taka urocza... :-) ;-)

Przepich pochodzi z mojego ulubionego forum internetowego Cincin.cc. Oto link do przepisu. Jego autorką jest Agnieszka, która prowadzi blog Kuchnia Nad Atlantykiem. :-)

Ja robiłam z połowy porcji i wyszła mi caaała wielka blacha. :-)

Składniki:

- 250 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100g masła
- 100g cukru brązowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka soku z pomarańczy
- 1 duże jajko
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:

Wymieszać mąkę z proszkiem, sodą, cynamonem i brązowym cukrem. Dodać masło i jajko ( zostawić część białka do posmarowania ciasteczek), wyrobić ciasto. Wlożyć kulę ciasta co najmniej na godzinę do lodowki.
Rozwałkować dość cienko ciasto i wycinać dowolne kształty. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować lekko rozbitym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cynamonem. Piec ok. 15 min w 190'C.

Smacznego! :-)

czwartek, 3 grudnia 2009

Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor.

Dziś kolejny dzień nastrajania się przedświątecznego. Chyba pora sięgnąć po kasetę magnetofonową (używacie jeszcze takich wynalazków?) z nagraniami najpiękniejszych polskich kolęd w wykonaniu Alibabek. Słucham jej odkąd pamiętam. Święta bez tej kasety się zupełnie nie liczą. Gdy usłyszę "Bracia patrzcie jeno... Jak niebo goreje!" albo "Pójdźmy wszyscy do stajenki..." to wtedy dopiero zaczynam czuć prawdziwą atmosferę Bożego Narodzenia. Do tego jeszcze pierogi z kapustą i grzybami... Mmm... Nie wiem jak wytrzymam te trzy tygodnie. Mam nadzieję, że szybko zlecą, a potem tylko przyjdzie wypoczynek i miłe chwile spędzone w rodzinnym gronie... :-)


Przepis na te urocze ciasteczka praktycznie w całości jest inspirowany blogiem A Spoonful of Sugar. Przeliczyłam go jednak z masy na objetość i usunęłam pewien składnik, za którym nie przepadam... Mnie i mojej rodzinie bardzo smakują. Szczególnie w wersji nielukrowanej.

Jest to moje druga propozycja w ramach III Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę. :-)

Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor

Składniki:
- 60 g masła
- 0,33 szklanki cukru
- 2 łyzki mleka
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1,33 szklanki maki
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 0,5 łyżeczki kardamonu
- 0,5 łyżeczki sody
Przygotowanie:
Masło rozpuścić z cukrem i miodem. Lekko ubić trzepaczką. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Dodać przestudzone składniki płynne. Wyrobić. Jeśli się słabo zagniata dodać dodatkową ilość mleka. Zagniecione ciasto podzielić na 4 kulki, każdą owinąć folią spożywczą i na noc schować do lodówki.
Następnego dnia wyjąć ciasto z lodówki i ponownie zagnieść aż będzie miękkie i elastyczne. Piekarnik rozgrzać do 180'C. Ciasto rozwałkowywać na grubość około 3 mm podsypując mąką. Wykrawać ciasteczka i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 8-10 minut.

Smacznego! :-)

wtorek, 1 grudnia 2009

Moje ulubione pierniczki.

Dziś jest bardzo smaczne święto. Święto miłośników przypraw korzennych, kolorowego lukru i najróżniejszych cukrowych ozdób... Oczywiście mam na myśli Dzień Pierniczków (nawet jeśli go nie ma w oficjalnym kalendarzu to zdecydowanie taka data jest zaznaczona na czerwono w moim małym kalendarzyku). W tym roku zbiega się on także, z otwarciem III Festiwalu Pierniczków zorganizowanym przez Maltę, która prowadzi blog Strega gotuje. Jest to bardzo miły początek grudnia, czyli wielkiego odliczania dni do Bożego Narodzenia. Co prawda jeszcze nie do końca odczuwam tę atmosferę, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz bardziej świątecznie... :-)



W tym roku upiekłam moje pierniczki z przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.

Pierniczki
moje ulubione

Składniki:
- 3,5 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,75 szklanki miodu naturalnego
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 3 łyżki przyprawy do piernika
Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do 180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm (Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe.

Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)

A do tego...

Lukier cytrynowy

2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny

Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)

Smacznego! :-)

niedziela, 22 marca 2009

Morelowo-rodzynkowe ciasteczka z białą czekoladą.


Nie wytrzymałam! Nie dałam rady... Upiekłam coś na słodko zanim przyszła Wielkanoc (wszystko prez te porządki w kuchni i znaleziko w postaci resztki płatków owsianych, które mają się lada dzień przeterminować!). Ale... nie żałuję! Ciacha wyszły pycha! Mimo tego, że tam prawie nie ma cukru, takiego z torebki. W zasadzie cukier, który tam dodałam pochodzi z pudełeczka, ponieważ przechodzę przez fazę testowania cukru trzcinowego... Jest bardzo dekoracyjny, smaczny i ma taki charakterystyczny aromat, ale na pewno o tym doskonale wiecie. :-)


Przepis pierwotnie pochodzi z forum cincin.cc. Został tam opublikowany przez Bukę. Doczekał się także kilku interpertacji na blogach. U asiejki, Malgosi.dz, Oli.
Jednak ja nie umiem sztywno trzymać się przepisu. Oczywiście musiałam nazmieniać, nakombinować i poszaleć. Skorzystałam z rady użytkowniczek, które wypowiedziały się w wątku o ciasteczkach, i drastycznie zmniejszyłam ilość cukru oraz zamieniłam żurawinę na morele i rodzynki. Warto wypróbować taki wariant, serio. :-)


Składniki:
na 15 sztuk
- 0,5 szklanki mąki
- 2 łyżki cukru trzycinowego
- 60g masła
- 0,66 szklanki mieszanki moreli i rodzynek
- 80 g białej czekolady
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1 szczypta soli
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 jajko
- 0,3 łyżeczki sody
- 0,75 szklanki płatków owsianych
Przygotowanie:
1. Rozgrzać piekarnik do 190'C. Przygotować bakalie: pokroić morele i rodzynki jeśli są większe.
2. W misce utrzeć cukry i masło, dodać jajko. Ubić. Dodać sól, cynamon, sodę, makę. Wymieszać. Dodać płatki. Wymieszać. Dodać bakalie i czekoladę. Wymieszać.
3. Formować kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blasze wyłożonej papierem. Lekkko rozpłaszczyć. Piec 10 min.

Smacznego! :-)

piątek, 20 lutego 2009

Ciasteczka czekoladowo-kakaowe.

Dziś rozpoczyna się Czekoladowy Weekend. Niedługo kończy się karnawał... Postanowiłam połączyć te dwie okazje i zrobić czekoladowo-kakaowe ciasteczka na pożegnanie karnawału i ciasteczkowej obsesji. Dość, już dość. Jeszcze tylko jedna mała niespodzianka na wtorkowe ostatki i postaram się skupić na potrawach nazywanych często 'potrawami na słono', choć prawdę mówiąc nie jestem zwolenniczką soli. Ale to już zupełnie inna historia...

Przepis powstał jak zwykle ze złożenia kilku różnych receptur wygrzebanych w internecie. Muszę powiedzieć, że w planach miałam chrupiące, łamiace zęby ciachory, które skutecznie wyrwą mnie z ciasteczkowej obseji, ale niestety mój plan się nie powiódł. Wyszły mi delikatne, nie za słodkie, czekoladowo-kakaowe i świetnie kompunujące się z kawą brązowiutkie chmurki... Serdecznie polecam!

Składniki(30 sztuk):
- 1,5 szklanki mąki
- 0,25 szklanki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 tabliczki mlecznej czekolady
- szczypta soli
- 50 g masła
- 1 jajko
- 0,33 szklanki mleka
- 1 łyżka stołowa kakao
Przygotowanie:
1. Rozgrzać piec do 200'C.
2. W misce wymieszać mąkę, sól, proszek, cukier, kakao. Czekoladę posiekać na drobne kawałeczki. Dodać. Wymieszać. Margarynę zetrzeć na tarce. Dodać. Wymieszać.
3. W odzielnej miseczce ubić trzepaczką mleko z jajkiem. Dodać do suchego. Wymieszać.
4. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia klaść za pomocą 2 łyżeczek herbaciacnych nieforemne kulki (rozpłyną się pod wstawieniu do pieca, więc zachowajmy odpowiednie odstępy - 1-2 cm od siebie).
5. Piec 15-20 min.

Smacznego. :-)

wtorek, 10 lutego 2009

Ciasteczka maślane.


Zaczynam się o siebie nieco martwić. Nie wiem czy przypadkiem nie zamieniam się w Ciasteczkowego Potwora. Dziś moją ofiarą padły ciasteczka maślane. Nigella w swoim programie, już nie pamiętam w której serii dokładnie, powiedziała, że odpręża ją zagniatanie ciasta, w którym składnikiem jest zimne masło. Muszę przyznać, że miała rację. Szczególnie przyjemny jest moment gdy z suchej mieszanki masła, cukru i mąki powstaje aksamitna masa delikatnie lepiąca się do dłoni... Palce nabierają bardzo przyjemnego maślanego aromatu... Od razu na człowieka spływa blogość. Kłopoty nie są juz takie starszne i palące.


Zanim zdecyowałam się na przepis pochodzący z najnowszego numeru Kuchni przekopałam cały zbiór książek i gazet poświęconych gotowaniu i pieczeniu... Narobiłam starsznego bałaganu, ale bylo warto. Najzabawniejsze jest to, że ten przepis był pierwszym, który zwrócił móją uwagę. Zadziwiła mnie prostota i bardzo mała ilość składników. Niżej 'cytuję' gazetę... :-)

Jednak nie umiem być w 100% odtwórcza. Przerobiłam przepis na własną modłę.

Składniki(na 25 sztuk):
- 1 szklanka mąki
- 0,5 kostki masła ekstra
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 4 łyżki cukru
Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Zagnieść ciasto ze wszystkich skałdników. Z wyrobionego ciasta robić kuleczki. Rozpłaszczać za pomocą widelca. Ciasteczka układać na blasze wyłożonej pergaminem. Piec 20 min.

Smacznego. :-)

poniedziałek, 9 lutego 2009

Ślimaczki z ciasta francuskiego.


Przypadek ojcem dobrych pomysłów. Pierwotnie chciałam wziąć udział w Tygodniu Skandynawskim i skorzystać z przepisu pochodzącego z książki Marka Łebkowskiego "Najlepsze przepisy Kuchni Europejskiej" na duńskie ciasteczka Wienerbrod. Niestety kupiłam ciasto francuskie zwinięte w bardzo ścisły rulon i podczas odwijania ciasto pękło w połowie. Jednak pomysłowość ludzka nie zna granic... Z rozmiaru XL przestawiłam się na XS. Zamiast sporych rozmiarów bułeczek powstały ślimaczki, w sam raz na jeden raz. Nie wiem tylko czy nazwa 'ślimaczki' jest odpowiednia, bo znikały tak szybko, że ledwo zdarzyłam zrobić im zdjęcia.

Przepis pochodzący z książki jest bardzo prosty, jednak na moje oko jest tam trochę za słodko. Nie będę cytowac Marka Łebkowskiego. Podam opracowane w drodze ekperymentu proporcje. :-)

Składniki:
- 0,5 rulonu ciasta francuskiego
- 2 płaskie łyżeczki cukru
- 0,5 garstki sieknych rodzynek
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka masła
- 2 łyżeczki pliski(koniaku)
Przygotowanie:
1. Ciasto francuskie rozmrozić. Nagrzać piekrnik do temperatury 220'C.
2. Rozpuścić masło. Dodać łyżeczkę cukru. Dobrze wymieszać.
3. Rozwinąć ciasto na płasko. Posmarować je rozpuszczonym masłem. Posypać cynamonem i rodzynkami. Zwinąć w rulon. Kroić w kawałki o grubości mniej więcej 1,5 cm.
4. Piec 15 min w temperaturze 220'C.
5. Koniak lub pliskę wymieszać z cukrem. Za pomocą pędzelka nanosić miksturę na gorące ciasteczka.
6. Ostudzić i podawać.

Smacznego. :-)

środa, 4 lutego 2009

Vanilkove rohlicky.



Jak ten czas leci...


O 13 mam egzamin... Dlatego w bardzo telegraficznym skrócie biorę udział w Tygodniu Kuchni Czeskiej. Szkoda, że tak sympatyczny tydzień pokrywa się z sesją. Tak to juz w życiu bywa. ;-)


Miałam bardzo ambitne plany w zakresie kuchni czeskiej, jednak musiałam je nieco zrewidować w związku z niedopuszczeniem do egzaminów zerowych. ;-) Przepis na te słodziuchne ciasteczka pochodzi z tej strony. Ja go oczywiście pozmieniałam.

Składniki(na 20 sztuk):
- 0,5 kostki masła
- 1 szklanka mąki
- 0,5 szklanki utartych na drobnych oczkach migdałów
- 3 łyżki cukru
- 1 cukier waniliowy
- szczypta soli
Przygotowanie:
1. Utrzeć cukry z masłem. Dodać mąkę, sól. Wymieszać. Dodać migdały. Wymieszać.
2. Odstawić ciasto na godzine do lodówki.
3. Po wyjęsciu formowac wałeczki grubości 1 cm i układać na blasze wyłożonej papierem w postaci małych podkówek.
4. Piec 20 min w 200'C.
5. Jeszcze gorące posypać niewielka ilością cukru pudru.

Smacznego! :-)

niedziela, 18 stycznia 2009

Sezamowe ciasteczka szczęścia z żurawiną.



Wspólne zabawy kulinarne sięgają coraz to nowszych tematów. Stawiają przed nami, bloggerami, coraz to nowsze wyzwania. Dla mnie starcie z sezamem było całkiem sporym kłopotem... Dotychczas nie zwracałam uwagi na te malutkie, śliczne ziarenka. Jednak Sezamowy Tydzień zmotywował mnie do tego by jednak się przełamać i w końcu przyrządzić pierwszą potrawę w życiu zawierającą sezam! :-)


Na Sezamowe Ciasteczka Szczęścia trafiłam już dawno. Najpierw na blogu Dorotus76, a później sprawdziłam prawdziwe źródło z jakiego pochodzi ten przepis. Zamieściła go jakiś czas temu jedna z użytkowniczek forum Cincin. Jednak za każdym razem jakoś go omijałam... Odkładałam je na potem. Teraz nadszedł ich czas. :-)


Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie napsuła w przepisie. Drastycznie zredukowałam ilość cukru, dodałam suszone żurawiny i rodzynki. Wyszło co wyszło. Jest to nawet całkiem smaczne. Nie sądziłam, ze żurawina może się tak pięknie komponować z sezamem. Polecam Wszystkim to zestawienie. :-)


Podam przepis po moich modyfikacjach. Oryginał możecie znależć w linkach zamieszczonych nieco wyżej.

Składniki (na 16 sztuk):
- 0,33 szklanki ziaren sezamu
- 50 g masła
- 0,25 szklanki cukru
- 1 jajko
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 0,33 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,75 szklanki mąki
- 1 szczypta soli
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 garstka mieszaniny suszonych żurawin i rodzynek
Przygotowanie:
1. Na suchej patelni uprażyć sezam aż się leciutko zrumieni.
2. Cukry utrzeć z masłem. Dodać jajko. Wymieszać mąkę, proszek, sól i cynamon. Suchą mieszanię stopniowo dodać do masy. Nadal ucierać. Dodać połowę uprażonego sezamu. Wymieszać.
3. Ciasto wstawić na 2 godziny do lodówki.
4. Po upływie 2 h rozgrzać piekarnik do 190'C. Przygotować blachę.
5. Z ciasta formować kuleczki wielkości orzechów włoskich. Obtaczać w sezamie. Rozpłaszczać. Układać na blasze zachowując duże odstępy.
6. Piec 10-15 min aż się zrumienią.

Smacznego. :-)

sobota, 6 grudnia 2008

Pierniczki.



Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta... Dziś przypomina Nam o tym malta_79 poprzez zorganizowany przez Nią Festiwal Pierniczków. Dołączam się do tej zabawy z wielką przyjemnością, gdyż jestem ogromną fanką wszystkiego co zawiera w sobie przyprawy korzenne. :-)



Chwilę po wyjęciu z pieca...

...i dwie chwile po wyjęciu z pieca. :-)

Polecam przyprawę ze zdjęcia. Nie ma ona w swoim składzie mąki i cukru a tylko przyprawy. Nie jest to kryptoreklama. Po prostu szukałam przyprawy, która nie będzie zawierać cukru i przy okazji znalazłam taką, która nie ma w składzie mąki. :-)


To dopiero wstęp do dekorowania (Kochany Piernikowy Ludziku, wybacz mi tego zeza!). Mam nadzieję, że przed Wigilią się bardziej rozkręcę. :-D

Pora na najważniejszą część czyli przepis. Bazowałam w znacznym stopniu na tej recepturze. Swoją drogą mam wrażenie, że jest to najpopularniejszy przepis na pierniczki. Oczywiście jak to mam w swoim zwyczaju nieco zmieniłam proporcje. Ah, niestety nie mogę policzyć dokładnie ile wyszło, bo część już pożarta, ale wyszły mi trzy blachy takie jak na zdjęciu wyżej. :-)

Składniki:

3,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru pudru
0,5 szklanki miodu
0,5 kostki masła
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
2 łyżki przyprawy do piernika

Sposób przygotowania:

1. Rozgrzać piekarnik do 200'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę.
2. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać.
3. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby.
4. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm. Wyrkawać ciasteczka.
5. Piec 10 minut na papierze do piecznia opruszonym mąką.

Smacznego. :-)

poniedziałek, 10 listopada 2008

Orzechowy tydzień i równie orzechowe ciasteczka.



Kolejne wspólne gotowanie... Już nie mogę się doczekać co znajdzie się w podsumowaniu tego tygodnia, ponieważ dla mnie samej orzechy były całkiem dużym wyzwaniem. Długo zastanawiałam się co przygotować i postanowiłam, że połączę orzechy z nowym trendem w moim gotowaniu(czyli unikaniem zwykłego cukru z torebki). Oto moja propozycja: zdrowa, pyszna i orzechowa. Zainspirował mnie przepis, który możecie znaleźć tu.



Ale oczywiście musiałam troszkę pozmieniać... Troszkę dodałam, troszkę zamieniłam, troszkę zmniejszyłam i wyszło co wyszło. Oceńcie sami.


Najwyższa pora podać zmodyfikowany moimi rączkami przepis:

Składniki(mi wyszło około 45 sztuk):
0,5 szklanki mąki tortowej
0,5 szklanki mąki razowej (u mnie pszenna)
1 szklanka płatków owsianych górskich
1 szklanka otrębów pszennych
100g rodzynek
100g orzechów włoskich drobno krojonych
2 łyżki cynamonu
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody
1 jajko
0,33 szklanki oleju
1 szklanka soku jabłkowego 100%
ewentualnie 2 łyżki stołowe miodu

Przygotowanie:
1. W jednej misce połączyć: mąki, płatki, otręby, proszek, sodę, cynamon, rodzynki i orzeszki.
2. Rozgrzać piekarnik do 200'C.
3. W kolejnej misce połączyć sok, jajko i olej (plus ewentualnie miód). Roztrzepać.
4. Połączyć suche skałdniki z mokrymi.
5. Przygotować dużą blachę, wyłożyć ją papierem do pieczenia (jeśli ktoś ma piekarnik, który lubić palić proponuję posmarować papier dodatkowo olejem). Formować niewielkie kuleczki i po nałożeniu je na blachę delikatnie je rozpłaszczyć (wtedy lepiej się upieką w środku).
6. Piec 20 min w 200'C.

Ah, zapomniałam! Ja zrobiłam pół na pół. To znaczy: jedna blacha bez miodu jedna z miodem. Obie pyszne, ale te z miodem są delikatniejsze i bardziej zbliżone do tradycyjnych słodzonych ciastek (idelane dla tych, którzy lubią rzeczy bardzo słodkie). Jednak najlepsze w tych ciachach jest to, że jest co pochrupać. Chrup, chrup, chrup! :)

Smacznego. :-)

czwartek, 28 sierpnia 2008

Francuskie poduszeczki.

Pod wpływem 'Mojego gotowania' (niestety nie pamiętam, którego numeru dokładnie) nabyłam opakowanie mrożonego ciasta francuskiego. Tak leżało i leżało, ąz w końcu sobie o nim przypomniałam. Pomyślałam, że połączę je z moim ulubionym zestawem czyli jabłkami i cynamonem. Wyszło oczywiście pyszne i prawie bez cukru. Pyszne szczególnie na ciepło. :)

Składniki(na 6 sztuk):
6 kwadratów z rozmrożonego ciasta francuskiego
3 jabłka antonówki
1 płaska łyżeczka cukru
1 płaska łyżeczka cynamonu

Przygotowanie:
Wyjąć ciasto z zamrażarki, pokroić na kwadraty. Zostawić do rozmrożenia.
Jabłka umyć, obrać, zetrzeć na tarce i wymieszać z cukrem i cynamonem. Piekłam 15 minut w 200 'C.

Smacznego. :)