Dzisiaj będzie w zasadzie bez przepisu. Za to pragnę przedstawić Wam nowego pomocnika w mojej kuchni. Oto suszarka do grzybów, owoców, warzyw... Od razu zaznaczam, że nie jest to żadna ukryta reklama. Po prostu chcę pokazać na punkcie czego mamy ostatnio totalnego świra. Oczywiście zasadniczym przeznaczeniem tego urządzenia jest suszenie grzybów. Moi rodzice nazbierali ich wyjątkowo dużo w tym roku, więc suszarka się nie nudzi. Ja jednak myślę, że grzyby to za mało, więc zarządziłam suszenie owoców. Dotychczas obróbce (ach, z człowieka zawsze wyjdzie inżynier w najmniej spodziewanym momencie) poddane zostały jabłka (głównie antonówki), gruszki i śliwki (węgierki). Efekt? Cudo. Smacznie, zdrowo... A po za tym, to kolejny sposób by w samym środku zimy choć na chwilę przywołać do siebie letnie chwile. Warto w takie cudeńko zainwestować. :-)

Suszarka jak widać to niewielkie urządzenie. Składa się z podstawy, kilku sitek, na których rozkłada się owoce czy grzyby oraz pokrywy z dmuchawą. Zasada działania jest bardzo prosta: dmuchawa pompuje ciepłe powietrze w głąb suszarki, a następnie unoszone jest ono od dna w stronę wywietrzników na górze przechodząc przez sitka, co powoduje suszenie. W zasadzie największą wadą suszarki jest to, że stosunkowo głośno pracuje i jeśli macie niewielkie mieszkanie lepiej wyłączyć ją na noc (suszenie trwa długo, nie zrobicie tego w godzinę), bo może przeszkadzać.

Poniżej widziecie ususzone podgrzybki. Będą z nich pyszne pierogi na Wigilię. Cudowne, prawda? :-)

Teraz zostało mi tylko znalezienie przepisów, w których wykorzystuje się suszone owoce, warzywa i grzyby. Może mi coś podpowiecie? A może sami suszucie i macie pomysł na jakieś warzywo lub owoc, które po ususzeniu staje się zupełnie inne i nadaje potrawom nowego smaku i charakteru? Jestem bardzo ciekawa. Proszę, podzielcie się ze mną swoimi pomysłami i przemysleniami w tym temacie.
Pozdrawiam! :-)