czwartek, 31 grudnia 2009
Już za chwilę...
Moi Kochani!...
Powiedzcie mi proszę gdzie uciekł Nam ten rok. Ciągle mam wrażenie, że jest styczeń, no może luty... Ale to chyba dobrze gdy czas szybko leci, bo człowiek wtedy robi coś co sprawia mu mniejsza czy większą radość. Dlatego z okazji nadchodzącego Roku 2010 chcę Wam życzyć by Wasz czas także szybko leciał i żebyście mogli realizować swoje plany, spełniać marzenia i brać z życia to co najlepsze...
Do Siego Roku! :-)
H.
piątek, 25 grudnia 2009
Grzybowy barszczyk wigilijny.
Nie wiem czy spotkaliście się już z taką zupą. U mnie w rodzinie jest to danie, które pojawia się na stole od bardzo wielu pokoleń. W sumie ten przepis przenika się z przpisem na pierogi z kapustą i grzybami. Ponieważ część grzybów, które lądują w pierogach pochodzi właśnie z barszczyku. Jeśli skusicie się na tę recepturę pamiętajcie także o przyrządzeniu pierogów. Jest to bardzo zżyty duet i nie nalezy go rozdzielać... :-)
A jak mijają Wam Święta? Ja po wczorajszym przyjęciu gości pławię się w błogim lenistwie. Szkoda tylko, że za oknem taka ulewa. Chętnie bym się wybrała na bożonarodzeniowy spacer. Ale może jutro będzie ładniej... :-)

Receptura rodzinna. Mam nadzieję, że Wam zasmakuje. Pozwolę sobie też przypomnieć przpis na pierożki. :-)
Jest to moja propozycja w ramach Kuchni Świątecznej i Noworocznej 2009, zorganizowanej przez OlgęSmile, która prowadzi blog Smak Imprezy.
Grzybowy barszczyk wigilijny
Składniki:
- 2 garści grzybów suszonych
- zimna woda
- jarzyny na zupę
- listek bobkowy
- ziele angielskie
- sól
- 1 cebula
- 1 łyżeczka octu
- 1 łyżka oliwy
Przygotowanie:
Grzyby umyć i namoczyć w zimnej wodzie. Ugotować z jarzynami, listkiem i zielem. Odcedzić jarzyny. Część grzybów pokroić w kostkę (pozostałe do pierogów). Cebulę pokroić w kostkę i leciutko podsmażyć. Dodać. Doprawić solą i ocetem do smaku. Dodać oliwę. Zagotować.
...oraz...
Pierogi wigilijne
Składniki:
75 dag mąki pszennej
0,5 szklanki zimnej wody
0,5 szklanki oleju
2 jajka
sól
pieprz
2 litry kapusty kiszonej
suszone grzyby w ilości zależnej od upodobań (można z nich zrezygnować)
4 cebule
Przygotowanie:
1. Ugotować grzyby do miękkości (czyli w barszczyku). Pokroić je w kostkę.
2. Obrać cebulę i usmażyć ją na złoto.
3. Wyjąć kapustę ze słoików i dobrze ją odcinąć. Odciśniętą kapustę przełożyć na patelnię(a nawet dwie patelnie). Dodać grzyby i cebulę. Posolić, popieprzyć. Podsmażyć na oleju tak by smaki się dobrze połączyły a kapusta zmiękła i nabrała złotego koloru.
3. Z mąki, na blacie uformować górkę z dołkiem. W dołek wbić jajka, wlać wodą i olej, dodać soli. Wyrobić ciasto. Powinno przypominać trochę ciasto na makaron, ale nieco wolniejsze.
4. Ciasto rozwałkowywać na cienkie placki i wycinać z nich nożem prostokąty. Każdy prostokąt delikatnie rozwałkować lub rozciągnąć w palcach. Do każdego pierożka nałożyć farsz. Zalepić tak by powstał zgrabny prostokącik (moja ciocia robi te pierogi też maszynką do pierogów, taką z falbanką).
5. Pierożki smażyć na oleju (podlać na patelnię tak od serca) z obu stron aż staną się pięknie złote.
Smacznego! :-)
A jak mijają Wam Święta? Ja po wczorajszym przyjęciu gości pławię się w błogim lenistwie. Szkoda tylko, że za oknem taka ulewa. Chętnie bym się wybrała na bożonarodzeniowy spacer. Ale może jutro będzie ładniej... :-)

Receptura rodzinna. Mam nadzieję, że Wam zasmakuje. Pozwolę sobie też przypomnieć przpis na pierożki. :-)
Jest to moja propozycja w ramach Kuchni Świątecznej i Noworocznej 2009, zorganizowanej przez OlgęSmile, która prowadzi blog Smak Imprezy.
Grzybowy barszczyk wigilijny
Składniki:
- 2 garści grzybów suszonych
- zimna woda
- jarzyny na zupę
- listek bobkowy
- ziele angielskie
- sól
- 1 cebula
- 1 łyżeczka octu
- 1 łyżka oliwy
Przygotowanie:
Grzyby umyć i namoczyć w zimnej wodzie. Ugotować z jarzynami, listkiem i zielem. Odcedzić jarzyny. Część grzybów pokroić w kostkę (pozostałe do pierogów). Cebulę pokroić w kostkę i leciutko podsmażyć. Dodać. Doprawić solą i ocetem do smaku. Dodać oliwę. Zagotować.
...oraz...
Pierogi wigilijne
Składniki:
75 dag mąki pszennej
0,5 szklanki zimnej wody
0,5 szklanki oleju
2 jajka
sól
pieprz
2 litry kapusty kiszonej
suszone grzyby w ilości zależnej od upodobań (można z nich zrezygnować)
4 cebule
Przygotowanie:
1. Ugotować grzyby do miękkości (czyli w barszczyku). Pokroić je w kostkę.
2. Obrać cebulę i usmażyć ją na złoto.
3. Wyjąć kapustę ze słoików i dobrze ją odcinąć. Odciśniętą kapustę przełożyć na patelnię(a nawet dwie patelnie). Dodać grzyby i cebulę. Posolić, popieprzyć. Podsmażyć na oleju tak by smaki się dobrze połączyły a kapusta zmiękła i nabrała złotego koloru.
3. Z mąki, na blacie uformować górkę z dołkiem. W dołek wbić jajka, wlać wodą i olej, dodać soli. Wyrobić ciasto. Powinno przypominać trochę ciasto na makaron, ale nieco wolniejsze.
4. Ciasto rozwałkowywać na cienkie placki i wycinać z nich nożem prostokąty. Każdy prostokąt delikatnie rozwałkować lub rozciągnąć w palcach. Do każdego pierożka nałożyć farsz. Zalepić tak by powstał zgrabny prostokącik (moja ciocia robi te pierogi też maszynką do pierogów, taką z falbanką).
5. Pierożki smażyć na oleju (podlać na patelnię tak od serca) z obu stron aż staną się pięknie złote.
Smacznego! :-)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
grzyby,
zupa
środa, 23 grudnia 2009
Wesołych Świąt! :-)

Moi Drodzy Czytelnicy!
Z okazji Bożego Narodzenia życzę Wam wiele ciepła, radości i spokoju. Mam nadzieję, że ten czas spędzicie odpoczywając od codziennych spraw, bieganiny i zalatania oraz będziecie mieć okazję by spotkać się z tymi, których kochacie najbardziej.
Wszystkiego dobrego, niech te Święta będą udane!
Pozdrawiam ciepluchnie. :-)
H.
ps. Polecam Wam artykuł z ciekawymi przepisami na Święta. ;-)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
życzenia
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Cynamonowe gwiazdki z cytrusową nutką.
Nie wiem dlaczego, ale ostatnio najbardziej smakują mi ciasteczka w kształcie gwiazdek. Dziwne prawda? Niby wiem, że króliczki, choinki i dżindżermeny są z dokładnie takiego samego ciasta, pieczone w tym samym piekarniku... A jednak. Gwiazdki w tym roku są hitem absolutnym. Może to wpływ mrozów i tego, że gdy jadę autobusem mogę dokładnie obejrzeć płatki śniegu, bo wcale nie topnieją (przy -15'C to wcale nie jest wyczyn). Mimo tego, że śnieg przy tej temperaturze jest sypki, czysty i piękny to mam nadzieję, że te strasziwe mrozy już niedługo się skończą, bo chcę poszleć na dworze z apratem. W taką pogodę trochę się boję... Trzymam kciuka, że niedługo podwórko będzie nieco przyjaźnieszym miejscem dla początkującego fotoamatora. :-)

Zdradzę Wam małą tajemnicę... Nie wytrzymaliśmy i... Wczoraj ubraliśmy choinkę! :-) Zdjęcia na razie nie będzie, ale pochwalę Wam się moją ulubioną ozdobą choinkową. W rzeczywistości ma 3,5 cm wysokości (w zasadzie jej nie widać na choince), ale jest taka urocza... :-) ;-)
Przepich pochodzi z mojego ulubionego forum internetowego Cincin.cc. Oto link do przepisu. Jego autorką jest Agnieszka, która prowadzi blog Kuchnia Nad Atlantykiem. :-)
Ja robiłam z połowy porcji i wyszła mi caaała wielka blacha. :-)
Składniki:
- 250 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100g masła
- 100g cukru brązowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka soku z pomarańczy
- 1 duże jajko
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:
Wymieszać mąkę z proszkiem, sodą, cynamonem i brązowym cukrem. Dodać masło i jajko ( zostawić część białka do posmarowania ciasteczek), wyrobić ciasto. Wlożyć kulę ciasta co najmniej na godzinę do lodowki.
Rozwałkować dość cienko ciasto i wycinać dowolne kształty. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować lekko rozbitym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cynamonem. Piec ok. 15 min w 190'C.
Smacznego! :-)

Zdradzę Wam małą tajemnicę... Nie wytrzymaliśmy i... Wczoraj ubraliśmy choinkę! :-) Zdjęcia na razie nie będzie, ale pochwalę Wam się moją ulubioną ozdobą choinkową. W rzeczywistości ma 3,5 cm wysokości (w zasadzie jej nie widać na choince), ale jest taka urocza... :-) ;-)
Przepich pochodzi z mojego ulubionego forum internetowego Cincin.cc. Oto link do przepisu. Jego autorką jest Agnieszka, która prowadzi blog Kuchnia Nad Atlantykiem. :-)Ja robiłam z połowy porcji i wyszła mi caaała wielka blacha. :-)
Składniki:
- 250 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100g masła
- 100g cukru brązowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka soku z pomarańczy
- 1 duże jajko
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:
Wymieszać mąkę z proszkiem, sodą, cynamonem i brązowym cukrem. Dodać masło i jajko ( zostawić część białka do posmarowania ciasteczek), wyrobić ciasto. Wlożyć kulę ciasta co najmniej na godzinę do lodowki.
Rozwałkować dość cienko ciasto i wycinać dowolne kształty. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować lekko rozbitym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cynamonem. Piec ok. 15 min w 190'C.
Smacznego! :-)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
ciastka,
cynamon
niedziela, 13 grudnia 2009
Kiszona kapusta. W domu!
Mimo tego, że mieszkam w bloku... Mimo, że teraz w sklepach można dostać absolutnie wszystko. Mimo, że ukiszenie kapusty zajmuje całe popołudnie i jest to zajęcie bardzo męczące... To jednak kapusta kiszona jest najważniejszym punktem kulinarnym w mojej rodzinie. Choćby się paliło i waliło kapusta musi być. Jest to już taka tradycja, że na przełomie listopada i grudnia (raz później, raz wcześniej - chodzi o pogodę gdy na podwórku jest za ciepło słoiki będą się źle przechowywały) kapusta musi zostać ukiszona. Po pierwsze, bez niej nie będzie Wigilii (bo jak można zrobić TE PIEROGI bez najważniejszego składnika?). Po drugie, ja nie wyobrażam sobie zimy gdzie będę konsumować głównie marchewkę, ziemniaki i to co znajdę w mrożonkach... Brr. Po trzecie, jest po prostu przepyszna! Koniecznie musicie spróbować! :-)
A może w Waszych domach przygotowuje się kapustę wg innego przepisu? Chętnię zapoznam się z Waszymi tradycjami kulinarnymi w tym temacie. :-)

Przepis ten jest tajemną recepturą przekazywną w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Obecnie główny punkt wyrobowy mieści się u mnie w domu. Zaopatrywuje on rodzinę, sąsiadów i znajomych... :-) ;-)
Kapusta kiszona (domowa)
Składniki:
na wiele, wiele słoików
- 20 kg kapusty
- 3 kg marchewki
- 300 g soli
- 2 opakowania kminku
Przygotowanie:
UWAGA: do przygotowania kapusty niezbędny jest wielki kamienny garnek! Na ręce polecam założenie rękawiczek ochronnych.
Pamiętajcie by kapustę kupować u zaprzyjaźnionych sprzedawców, którzy podpowiedzą jaki gatunek kapusty jest najlepszy do kiszenia.
Kapustę posztakować, marchewkę zetrzeć na grubej tarce (tak, można wykonywać to za pomocą maszynki elektrycznej). Wymieszać ze sobą, dodać kminek i sól (można mieszać partiami i układać warstwami w kamiennym garnku). Całość włożyć do kamiennego garnka i zostawić na 4 dni w temperaturze pokojowej. Codziennie kapustę należy odgazować przebijając jej powierzchnię za pomocą jakiegoś drewnianego przyrządu (łyżka drewniana itp). Po upływie 4 dni kapustę przekładamy do słoików i odstawiamy w zimne miejsce (my trzymamy ją na balkonie). Po 4 dniach nadaje się już do spożycia.
Smacznego! :-))
A może w Waszych domach przygotowuje się kapustę wg innego przepisu? Chętnię zapoznam się z Waszymi tradycjami kulinarnymi w tym temacie. :-)

Przepis ten jest tajemną recepturą przekazywną w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Obecnie główny punkt wyrobowy mieści się u mnie w domu. Zaopatrywuje on rodzinę, sąsiadów i znajomych... :-) ;-)
Kapusta kiszona (domowa)
Składniki:
na wiele, wiele słoików
- 20 kg kapusty
- 3 kg marchewki
- 300 g soli
- 2 opakowania kminku
Przygotowanie:
UWAGA: do przygotowania kapusty niezbędny jest wielki kamienny garnek! Na ręce polecam założenie rękawiczek ochronnych.
Pamiętajcie by kapustę kupować u zaprzyjaźnionych sprzedawców, którzy podpowiedzą jaki gatunek kapusty jest najlepszy do kiszenia.
Kapustę posztakować, marchewkę zetrzeć na grubej tarce (tak, można wykonywać to za pomocą maszynki elektrycznej). Wymieszać ze sobą, dodać kminek i sól (można mieszać partiami i układać warstwami w kamiennym garnku). Całość włożyć do kamiennego garnka i zostawić na 4 dni w temperaturze pokojowej. Codziennie kapustę należy odgazować przebijając jej powierzchnię za pomocą jakiegoś drewnianego przyrządu (łyżka drewniana itp). Po upływie 4 dni kapustę przekładamy do słoików i odstawiamy w zimne miejsce (my trzymamy ją na balkonie). Po 4 dniach nadaje się już do spożycia.
Smacznego! :-))
Etykiety:
Boże Narodzenie,
kapusta,
kminek,
na obiad,
sałatki
sobota, 12 grudnia 2009
Jestem sobie chwalipięta. :-)
Wczoraj spotkała mnie bardzo, bardzo miła rzecz. Blue_megi, która prowadzi blog o wdzięcznym tytule Rogalik, nagrodziła mnie wyróżnieniem. W sumie, to nie tylko mnie, ale i mojego bloga. Bardzo Ci za to dziękuję! Cieszę się, że komuś się podobamy. :-)))

Z moich obserwacji wynika, że wiele z moich ulubionych blogów zostało już obdarowanych owym wyróżnieniem, więc pozwolę sobie zakończyć wyróżnianie na sobie. Wszystkie blogi, które regularnie odwiedzam są na swój sposób szczególne i wyjątkowe. Jest ich zdecydownie więcej niż 10, więc pragnę wszystkich autorów gorąco pozdrowić i życzyć im wszystkiego dobrego! :-)
Ale to nie jest koniec niespodzianek...
...Jeśli chcecie przenieść się do magicznej krainy achemików i móc zbudować własne laboratorium, w którym nawet ze zwykłego metalu będziecie mogli wyczarować złoto to koniecznie musicie zapoznać się z grą planszową Alchemicus! Jest to naprawdę wciągająca i magiczna gra. Choć, mnie chyba najbardziej urzeka grafika. Plansza, karty, pudełko... Są po prostu przepięknie. Polecam Wam tę grę z całego serca! Jęśli mielibyście ochotę ją kupić (to bardzo dobry i oryginalny pomysł na prezent świąteczny) zapraszam Was do sklepu internetowego oraz na stronę, na której możecie sobie trochę o grze poczytać. Jestem pewna, że nie będziecie żałować! :-))

Jej autorem jest mój kolega, Soulless, który właśnie tą grą debiutuje na polskim rynku gier planszowych. Pewnie myślicie dlaczego chwalę się cudzym sukcesem... Otóż, moi Drodzy, jeśli się wczytacie w instrukcję Alchemicusa to z pewnością odkryjecie, że znajduję się tam moje imię, nick i nazwisko (w dziale Redakcja). Choć mój udział był niewielki, to jestem bardzo dumna z całego zespołu pracującego nad tą grą. Jednak najbardziej gratuluję Tobie, Soullessie, i życzę kolejnych sukcesów! :-))
Pozdrawiam! :-)

Z moich obserwacji wynika, że wiele z moich ulubionych blogów zostało już obdarowanych owym wyróżnieniem, więc pozwolę sobie zakończyć wyróżnianie na sobie. Wszystkie blogi, które regularnie odwiedzam są na swój sposób szczególne i wyjątkowe. Jest ich zdecydownie więcej niż 10, więc pragnę wszystkich autorów gorąco pozdrowić i życzyć im wszystkiego dobrego! :-)
Ale to nie jest koniec niespodzianek...
...Jeśli chcecie przenieść się do magicznej krainy achemików i móc zbudować własne laboratorium, w którym nawet ze zwykłego metalu będziecie mogli wyczarować złoto to koniecznie musicie zapoznać się z grą planszową Alchemicus! Jest to naprawdę wciągająca i magiczna gra. Choć, mnie chyba najbardziej urzeka grafika. Plansza, karty, pudełko... Są po prostu przepięknie. Polecam Wam tę grę z całego serca! Jęśli mielibyście ochotę ją kupić (to bardzo dobry i oryginalny pomysł na prezent świąteczny) zapraszam Was do sklepu internetowego oraz na stronę, na której możecie sobie trochę o grze poczytać. Jestem pewna, że nie będziecie żałować! :-))

Jej autorem jest mój kolega, Soulless, który właśnie tą grą debiutuje na polskim rynku gier planszowych. Pewnie myślicie dlaczego chwalę się cudzym sukcesem... Otóż, moi Drodzy, jeśli się wczytacie w instrukcję Alchemicusa to z pewnością odkryjecie, że znajduję się tam moje imię, nick i nazwisko (w dziale Redakcja). Choć mój udział był niewielki, to jestem bardzo dumna z całego zespołu pracującego nad tą grą. Jednak najbardziej gratuluję Tobie, Soullessie, i życzę kolejnych sukcesów! :-))
Pozdrawiam! :-)
czwartek, 3 grudnia 2009
Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor.
Dziś kolejny dzień nastrajania się przedświątecznego. Chyba pora sięgnąć po kasetę magnetofonową (używacie jeszcze takich wynalazków?) z nagraniami najpiękniejszych polskich kolęd w wykonaniu Alibabek. Słucham jej odkąd pamiętam. Święta bez tej kasety się zupełnie nie liczą. Gdy usłyszę "Bracia patrzcie jeno... Jak niebo goreje!" albo "Pójdźmy wszyscy do stajenki..." to wtedy dopiero zaczynam czuć prawdziwą atmosferę Bożego Narodzenia. Do tego jeszcze pierogi z kapustą i grzybami... Mmm... Nie wiem jak wytrzymam te trzy tygodnie. Mam nadzieję, że szybko zlecą, a potem tylko przyjdzie wypoczynek i miłe chwile spędzone w rodzinnym gronie... :-)

Przepis na te urocze ciasteczka praktycznie w całości jest inspirowany blogiem A Spoonful of Sugar. Przeliczyłam go jednak z masy na objetość i usunęłam pewien składnik, za którym nie przepadam... Mnie i mojej rodzinie bardzo smakują. Szczególnie w wersji nielukrowanej.
Jest to moje druga propozycja w ramach III Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę. :-)
Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor
Składniki:
- 60 g masła
- 0,33 szklanki cukru
- 2 łyzki mleka
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1,33 szklanki maki
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 0,5 łyżeczki kardamonu
- 0,5 łyżeczki sody
Przygotowanie:
Masło rozpuścić z cukrem i miodem. Lekko ubić trzepaczką. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Dodać przestudzone składniki płynne. Wyrobić. Jeśli się słabo zagniata dodać dodatkową ilość mleka. Zagniecione ciasto podzielić na 4 kulki, każdą owinąć folią spożywczą i na noc schować do lodówki.
Następnego dnia wyjąć ciasto z lodówki i ponownie zagnieść aż będzie miękkie i elastyczne. Piekarnik rozgrzać do 180'C. Ciasto rozwałkowywać na grubość około 3 mm podsypując mąką. Wykrawać ciasteczka i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 8-10 minut.
Smacznego! :-)

Przepis na te urocze ciasteczka praktycznie w całości jest inspirowany blogiem A Spoonful of Sugar. Przeliczyłam go jednak z masy na objetość i usunęłam pewien składnik, za którym nie przepadam... Mnie i mojej rodzinie bardzo smakują. Szczególnie w wersji nielukrowanej.
Jest to moje druga propozycja w ramach III Festiwalu Pierniczków zorganizowanego przez Maltę. :-)
Skandynawskie ciasteczka Pepperkakor
Składniki:
- 60 g masła
- 0,33 szklanki cukru
- 2 łyzki mleka
- 1 łyżka płynnego miodu
- 1,33 szklanki maki
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka imbiru
- 0,5 łyżeczki kardamonu
- 0,5 łyżeczki sody
Przygotowanie:
Masło rozpuścić z cukrem i miodem. Lekko ubić trzepaczką. Pozostałe składniki wymieszać w misce. Dodać przestudzone składniki płynne. Wyrobić. Jeśli się słabo zagniata dodać dodatkową ilość mleka. Zagniecione ciasto podzielić na 4 kulki, każdą owinąć folią spożywczą i na noc schować do lodówki.
Następnego dnia wyjąć ciasto z lodówki i ponownie zagnieść aż będzie miękkie i elastyczne. Piekarnik rozgrzać do 180'C. Ciasto rozwałkowywać na grubość około 3 mm podsypując mąką. Wykrawać ciasteczka i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 8-10 minut.
Smacznego! :-)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
ciastka,
cynamon,
imbir,
kardamon,
pierniczki,
przyprawy korzenne,
tydzień kulinarny
wtorek, 1 grudnia 2009
Moje ulubione pierniczki.
Dziś jest bardzo smaczne święto. Święto miłośników przypraw korzennych, kolorowego lukru i najróżniejszych cukrowych ozdób... Oczywiście mam na myśli Dzień Pierniczków (nawet jeśli go nie ma w oficjalnym kalendarzu to zdecydowanie taka data jest zaznaczona na czerwono w moim małym kalendarzyku). W tym roku zbiega się on także, z otwarciem III Festiwalu Pierniczków zorganizowanym przez Maltę, która prowadzi blog Strega gotuje. Jest to bardzo miły początek grudnia, czyli wielkiego odliczania dni do Bożego Narodzenia. Co prawda jeszcze nie do końca odczuwam tę atmosferę, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz bardziej świątecznie... :-)
W tym roku upiekłam moje pierniczki z przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.
Pierniczki
moje ulubione
Składniki:
- 3,5 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,75 szklanki miodu naturalnego
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 3 łyżki przyprawy do piernika
Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm (Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe.
Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)
A do tego...
Lukier cytrynowy
2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny
Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)
Smacznego! :-)
W tym roku upiekłam moje pierniczki z przepisu, o którym pisałam w zeszłym roku. Jednak tym razem wpowadziłam pewne modyfikacje, dzięki którym mają one jeszcze bardziej wyrazisty smak. Zmiany może są bardziej kosmetyczne, ale pozowolę sobie przypomnieć Wam ten przepis w całości. Oczywiście zaznaczę co się zmieniło pod wpływem mojego natchnienia niedzielnego.
Pierniczki moje ulubione
Składniki:
- 3,5 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,75 szklanki miodu naturalnego
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody
- 3 łyżki przyprawy do piernika
Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 180'C. Masło rozpuścić w rondelku. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę. W garnuszku wymieszać cukier, miód i przyprawę korzenną. Podgrzać aż masa będzie płynna. Nie zagotowywać. Do mąki dodać przestudzoną masę miodową i przestudzone stopione masło. Połączyć. Dodać jajko. Wyrobić ciasto. Od czasu do czasu podsypać mąką w razie potrzeby. Ciasto rozwałkowywać mniej więcej na kilka mm (Ja wolę grubsze niz cieńsze). Podsypywać rozwałkowywane placki mąką by ciasto nie przywarło do stołu. Wykrawać ciasteczka. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia opruszonym delikatnie mąką.
Piec 10-15 min. Radzę zaglądać. Po kolorze łatwo zgadnąć kiedy będą gotowe.
Pierniczki po 24 h od upieczenia chowam do szczelnych pojemników (np. puszki, pojemniki plastikowe przeznaczone do mrożenia produktów) i wyjmuję je dopiero dwa dni przed Wigilią. Wtedy ulegają polukrowaniu a następnie... masowej konsumpcji. :-)
A do tego...
Lukier cytrynowy
2 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki soku z cytryny
Wymieszać i kręcić, ucierać, kręcić, ucierać i jeszce raz kręcić, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Pamiętajmy, że taki lukier szybko zastyga w misce a wolno na ciasteczkach. Jeśli ktoś lub mniej kwaśny może zastąpić jedną łyżeczkę soku łyżeczką wrzątku. :-)
Smacznego! :-)
Etykiety:
Boże Narodzenie,
ciastka,
cynamon,
pierniczki,
przyprawy korzenne,
tydzień kulinarny
Subskrybuj:
Posty (Atom)

