piątek, 25 lipca 2008

Śliwkowe szaleństwa.

Ostatnio przeczytałam, że przebojem sezonu jesień/zima będzie kolor śliwkowy. Trochę nie w porę, bo prawdziwy śliwkowy sezon jest właśnie teraz! Namówiona przez mamę postanowiłam w związku z tym upiec ciasto zwane, przez moją rodzinę z innej części Polski, plackiem ze śliwkami. Jest przepyszne i niesłodkie. Proszę nie sugerujcie tym cukrem pudrem na wierzchu, ciasto było na gości, więc potrzebowało ekstra wykończenia w celach estetycznych. Spokojnie i ze smakiem można je zjeść bez docukrzania. W składzie jest podobne do ciasta z truskawkami i rabarbarem, ale troszkę inne. Dałam 4 jajka, 4 łyżki śmietany i 0,5 szklanki cukru.

Smacznego. :)

środa, 16 lipca 2008

Kwiaty na talerzu.


Mam na myśli moje ukochane kalafiory. Szczególnie umiłowałam je w postaci surowej. Może to troszkę kontrowersyjne, ale one na surowo są moim zdaniem najlepsze! Patent na takie pochrupywanie sprzedały mi moje sąsiadki zza ściany (niestety wyprowadziły się już sporo lat temu). Najlepsze w świeżych kalafiorach jest to, że łączą w sobie chrupkość, pikantność i orzeźwienie. A dla tych, którzy nie mogą się przekonać do takich wynalazków zawsze pozostaje gotowany kalafiorek z piaskiem, czyli bułką tartą podgrzaną na masełku...

Bardzo, bardzo gorąco polecam! Zwłaszcza, że kalafiory prócz tego, że są niskokaloryczne (31 kcal/100g) zawiera wiele cennych składników t.j.: sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoteny; witaminy: K, B1, B2, B6, C.

Smacznego. :)