Miałam zrywać z kuchenną monotonią. Miałam odczepić się od tych kalafiorów... Miałam, ale nie umiem. Na swoją obronę pragnę jednak zauważyć, że przygotowałam dziś kalafiora na 2 (a nawet 3 jak się uprzeć) sposoby. Otóż... Ja osobiście najbardziej lubię kalafiory na surowo. Najchętniej gdy ociekają jeszcze lodowatą wodą. Wtedy po prostu padam z zachwytu. Przenoszę się do krainy wiecznej szczęśliwości i zapominam o bożym świecie... Jednak surowy kalafior w ramach obiadu to chyba jednak nie do końca dobry pomysł. Trzeba jednak zjeść coś na ciepło. I tu dochodzimy do kolejnej opcji (dość tradycyjnej). Kalafior z wody polany bułeczką zwaną piaskiem (znacie może inne określenia?). Kto tak nie lubi, no kto? Otóż znam takiego jednego Pana. Jest nim oczywiście mój Luby. (Uwaga dochodzimy do kolejnej wersji kalafiorowego szaleństwa). On najbardziej lubi gdy kalafior z wody trafia na patelnię gdzie jest 'piasek' i jest razem z nim podsmażany. Jak widać dla każdego coś miłego. :) Przepis podaję na dole. :)

Zimny i mokry kalafiorek. M-m! Lepiej być nie może! Czy jestem dziwna z powodu wcinania kalafiora na surowo? ;)

Z lewej wersja dla mojego Lubego, po prawej coś dla mnie. :) Zapraszam. :)
Kalafior po polskuna 2-3 osoby lub cale stadko gdy jest to dodatek/przystawkaSkładniki:-1 kalafior
-masło (u nas roślinne)
-bułka tarta
-sól
Przygotowanie:Kalafiora umyć, podzielić na cząstki. w dużym garnku zagotować wodę. Osolić. Kalafiora gotować do miękkości. Na patelni rozpuścić masło. Do rozpuszczonego masła dodać bułkę tartą, wymieszać do połączenia składników. Krótko podsmażyć. Zdjąć ognia. Dla miłośników mojego sposobu odłożyć trochę 'piasku' do miseczki. Na resztę wrzucić odsączonego ugotowanego kalafiora. Podsmażać mieszając. Zjeść póki ciepłe.
Smacznego! :-)