czwartek, 30 lipca 2009

Leczo w samym środku lata.


Mamy sam środek lata. Nie za ciepłego, niezbyt mokrego. Bardzo ładne lato, podoba mi się. Jednak patrząc na leczo przypomina mi się moja ulubiona pora roku czyli wczesna jesień. Jeszcze ta bezdeszczowa i w miarę ciepła. Ta która jest żółta, czerwona, zielona, brązowa... a czasem nawet fioletowa. Choć w zasadzie nazywamy ten okres polską złotą jesienią. Ale jeszcze nie czas, na razie trzeba się cieszyć tym wszystkim co przynosi nam lato. Szczególnie radują mnie świeże owoce i warzywa. A ich cena wprowadza mnie już w zupełny zachwyt. Jak myślicie da się zamrozić trochę śliwek by móc się poczuć całkiem sierpniowo w środku zimy? :-)


Składniki:

na 4 porcje

- 2 duże cebule cukrowe
- 2 czerowne papryki
- 2 zielone papryki
- 1 żółta papryka
- 2 nieduże cukinie
- 3 pomidory
- kiełbasa (jeśli ktoś lubi, niekoniecznie)
- olej z winogron
- sól
- bazylia
- czarny pieprz mielony
- łyżka koncentratu pomidorowego
Przygotowanie:

Wszystkie warzywa myjemy i kroimy. Cebulę w grubą kostkę, papryki w paseczki, pomidory obrane ze skórki w kostkę, cukinię obrana ze skórki w grubą kostkę, kiełbasę w półplasterki. Rogrzewamy olej w dużym garnku. Wrzucamy cebulę, podduszamy. Wrzucamy papryki, podduszamy. Solimy. Wrzucamy cukinie, podduszamy. Wrzucamy pomidory, podduszamy. Dodajemy kiełbasę, przyprawy oraz koncentrat. Przed podaniem zagotować.

Smacznego! :-)

niedziela, 26 lipca 2009

Królowa zup.

Cała rodzinka wyjechała. Zostałam sama. Sama w domu. Kuchnia jest tylko dla mnie. Jak miło! Takie okazje trzeba wykorzystywać. Prawdę mówiąc cały ranek zastanawiałam się co by tu przygotować na obiad. Miałam ochotę na... Po pierwsze, coś pysznego. Po drugie, coś co można przygotowac na kilka dni. Po trzecie, coś w miarę nie zagrażającego mojej figurze. Po czwarte... no dobra miałam ochotę na pomidorówkę. Tylko koniecznie bez śmietany albo jogurtu czy inszych zabielaczy. Lubię gdy jest kwaskowata. I pomarańczowa, bardzo pomarańczowa! :-)

Może moja pomidorówa wyda Wam się nieco skromna, ale właśnie to w niej lubię. Lubię w tej zupie jeszcze pewien akcent, który kojarzy mi się z budową z lat 70 XX wieku (w Polsce oczywiście). Tym akcentem jest wkładka mięsna, czyli skrzydełko kurze radośnie taplające się w tomatowej kąpieli. Może mu już w tej kąpieli nie jest za wesoło, ale cóż... Takie to już nasze życie... ;-)

Składniki:
na 3 porcje

- 3 kurze skrzydełka
- 3 marchewki
- 1 korzeń pietruszki
- 0,5 korzenia selera
- 1 liść selera
- 1 kawałek pora
- 6 ziaren ziela angielskiego
- 2 listki laurowe
- 0,5 łyżeczki soli
- zimna woda
- 1 torebka ciemnego ryżu
- po szczypcie oregano i bazylii
Przygotowanie:

Warzywa obieramy i w całości wrzucamy do garnka (do zimnej wody). Skrzydełka opłukujemy w zimnej wodzie, wrzucamy do warzyw. Dodajemy ziele i listki. Gotujemy wszystko przez 1,5 h na wolnym ogniu. W połowie gotowania solimy. Gotujemy ryż. Odcedzamy wywar przez sitko. Marchewki kroimy w plasterki, dodajemy do zupy. Dodajemy koncentrat pomidorowy (wcześniej rozprowadzony w odrobinie wywaru). Dodajemy przyprawy. Przed podaniem zagotować.

Smacznego! :-)