Strony

piątek, 16 września 2011

Kalafior po polsku (razy dwa).

Miałam zrywać z kuchenną monotonią. Miałam odczepić się od tych kalafiorów... Miałam, ale nie umiem. Na swoją obronę pragnę jednak zauważyć, że przygotowałam dziś kalafiora na 2 (a nawet 3 jak się uprzeć) sposoby. Otóż... Ja osobiście najbardziej lubię kalafiory na surowo. Najchętniej gdy ociekają jeszcze lodowatą wodą. Wtedy po prostu padam z zachwytu. Przenoszę się do krainy wiecznej szczęśliwości i zapominam o bożym świecie... Jednak surowy kalafior w ramach obiadu to chyba jednak nie do końca dobry pomysł. Trzeba jednak zjeść coś na ciepło. I tu dochodzimy do kolejnej opcji (dość tradycyjnej). Kalafior z wody polany bułeczką zwaną piaskiem (znacie może inne określenia?). Kto tak nie lubi, no kto? Otóż znam takiego jednego Pana. Jest nim oczywiście mój Luby. (Uwaga dochodzimy do kolejnej wersji kalafiorowego szaleństwa). On najbardziej lubi gdy kalafior z wody trafia na patelnię gdzie jest 'piasek' i jest razem z nim podsmażany. Jak widać dla każdego coś miłego. :) Przepis podaję na dole. :)


Zimny i mokry kalafiorek. M-m! Lepiej być nie może! Czy jestem dziwna z powodu wcinania kalafiora na surowo? ;)


Z lewej wersja dla mojego Lubego, po prawej coś dla mnie. :) Zapraszam. :)

Kalafior po polsku
na 2-3 osoby lub cale stadko gdy jest to dodatek/przystawka

Składniki:
-1 kalafior
-masło (u nas roślinne)
-bułka tarta
-sól
Przygotowanie:
Kalafiora umyć, podzielić na cząstki. w dużym garnku zagotować wodę. Osolić. Kalafiora gotować do miękkości. Na patelni rozpuścić masło. Do rozpuszczonego masła dodać bułkę tartą, wymieszać do połączenia składników. Krótko podsmażyć. Zdjąć ognia. Dla miłośników mojego sposobu odłożyć trochę 'piasku' do miseczki. Na resztę wrzucić odsączonego ugotowanego kalafiora. Podsmażać mieszając. Zjeść póki ciepłe.

Smacznego! :-)

18 komentarzy:

  1. no to ja znam drugiego, który by tego do ust nie wziął :) mój mąż jeśli już MUSI zjeść kalafiora to tylko ugotowanego, opanierowanego i usmażonego na patelni, lub upieczonego z serem w piekarniku, od wielkiego święta zje ugotowanego i podsmażonego na maśle :.
    Czasem ciężko z facetem żyć ;), pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. My uwielbiamy kalafiora, całą rodzinką. To mi sprawę ułatwia, bo robie wtedy ogromne ilości i zajadamy się na maksa. Za to z brokułami niektórzy u mnie maja problem. Szkoda, bo ja uwielbiam. Ale i tak kalafior wygrywa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię eksperymentu kulinarne, ale w tym przypadku nie ma co kombinować. Kalafior po polsku najlepszy!
    (ale na ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kalafior - jedno z moich ulubionych warzyw. Może zapach nie najlepszy, ale smak rekompensuje wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kalafior przyrządzony w ten sposób. Zawsze się go tak przygotowuje u mnie w domu, od kiedy tylko pamiętam. Cudowny! :*
    Pozdrawiam ciepło,
    Picali.

    OdpowiedzUsuń
  6. moze nie dziwna,ale w sumie chyba malo spotykana :) czasem w salatkach jadam na surowo kalafiora,ale takiego z buleczka i maselkiem lubie zdecydowanie ugotowanego :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dhf, dokładnie... ciężkie życie z facetem... ale bez jest jeszcze gorzej :-)) ;-)

    Gosiu, zgadzam się w całej rozciągłości. :-)

    burczymiwbrzuchu, tak tak tak! :-)

    shaday o to to. :-))

    Picali, niech żyje kalafior! :-) Pozdrawiam! :-))))

    Oczko, nadrób, koniecznie nadrób. :-)

    Gosiu, uf, ulżyło mi troszkę. Dzięki! Pozdrawiam! :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Hihi nie jesteś :))
    Ja tak mam z pieczarkami! A do tego dołączył się również moja kotka! Jak zobaczyła że ja wcinam to i ona zaczęła podgryzać :)
    kalafiora na surowo też pochrupię :)

    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  9. kalafior po polsku jest najlepszy! Ja uwielbiam!
    Piękne zdjęcia:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Poleczko, duszo moja bratnia! Mówisz, ze pieczarki na surowo dobre? Na pewno wypróbuję. :-))) Pozdrawiam ciepło! :-))

    Anno-Mario, bardzo Ci dziękuję. :-) No ba... Polskie najlepsze! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię kalafiora, może być na surowo :) ale chyba najbardziej pasuje mi panierowany. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kermeet, natchnąłeś mnie. :-)) Teraz będzie za mną chodzić taka knajpiana wersja panierowanego kalafiora smażonego w głębokim oleju. Ech, znowu kalorie są miara pyszności jedzenia... :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Taki najbardziej lubię.Prosty i smaczny.Szkoda tylko,że taki kaloryczny:((

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwona, kaloria miarą pyszności.. więc to chyba dobrze. :-))

    OdpowiedzUsuń
  15. Do bułki tartej do kalafiora dodaję jeszcze cukru - wg mnie jest znacznie lepszy.A surowy też super - choć z bułką nie jadłam, raczej sam lub w sałatce

    OdpowiedzUsuń
  16. Alpio, ciekawy patent, niestety żyję w krainie cukrzyków i chyba nie przejdzie... :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie odpuszczaj kalafiorom! Są wspaniałe. Fakt, że czasami faceci za nimi nie przepadają. Ja takiego gotowanego z masełkiem i bułeczką mogę jeść tylko jak jestem sama.
    Mój mąż już na samą myśl o zapachu gotowanego kalafiora ucieka z domu, a mi to zupełnie nie przeszkadza:)
    Baaardzo pyszny post! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń