Przepis inspirowany książką, ale także recepturami znalezionymi w Internecie. Te są z dodatkiem majeranku, ale następnym razem postaram się je przyrządzić ze świeżą miętą. Wtedy będą kojarzyć mi się z latem, za którym już tak bardzo tęksknię...
Pierogi znad rozlewiska
Składniki:
- 2 szklanki mąki
- 1 szklanka zimnej wody
- 1 jajko
-200 g kaszy gryczanej
-400 g twarogu
-2 cebule
-1 łyżka majeranku
-sól
-czarny pieprz
Przygotowanie:
Kaszę ugotować wg instrukcji na opakowaniu. Ser rozdrobnić widelcem. Mają być grudki. Cebule pokoić w kostkę i podsmażyć na oliwie. Podstudzone składniki wymieszać ze sobą. Doprawić solą, pieprzem i majerankiem.
Ze wszystkich składników zagnieść ciasto.
Ciasto podzielić na małe porcje. Każdą porcję rozwałkować, napełniać farszem, zalepić pierogi. Pierogi wrzucać na gotującą się wodę pilnując by nie przerwać gotowania (najlepiej po jednym). Gotować 3 minuty od wypłynięcia.
Podawać z przysmażoną cebulką.
Smacznego!
Jadłam bardzo podobne pierogi w wakacje w Polańczyku- były pyszne, Twoje na pewno są równie wyborne albo i lepsze :)
OdpowiedzUsuńmoja Babcia pierwszy raz pierogi z kaszą i twarogiem zrobiła jakieś dwa lata temu, od tego czasu goszczą u nas co sobotę :)
OdpowiedzUsuńOch, uwielbiam takie pierogi!
OdpowiedzUsuńJadłam podobne pierogi i bardzo mi smakowały.
OdpowiedzUsuńMad, oj dziękuję za miły komplement. Jesteś bardzo miła. Oj, chyba nad Soliną robią jednak lesze... :-)
OdpowiedzUsuńViri, o super! Pozdrowienia dla Babci! :-)
Lady Aga, cieszy mnie to. Ja chyba już też... :-)
Ania, to bardzo miło się składa. :-)
Pierożki na pewno są bardzo smaczne, wyglądają apetycznie, mniam!:)
OdpowiedzUsuńO książce słyszałam,ale nie czytałam i chyba nie będę :)
Pozdrawiam:)
Jak ja ci reklamowałam naleśniczki z tym farszem, to słuchać nie chciałaś ;) Hm, chyba wiem, co będę robić w kolejny weekend ;)
OdpowiedzUsuńo mniam :) chyba się wproszę na jednego, jeśli jakiś zostanie;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń:) wiesz, czym nas skusić :) od razu widać, że tęskniłaś i to wszystko dla nas :P
OdpowiedzUsuńheh, wszystkiego smacznego w Nowym Roku, Haniu :)
Majanko, miło mi, że tak dobrze o mnie myślisz. Ale książkę polecam, naprawdę przyjemna! :-)
OdpowiedzUsuńTrus, ale naleśnik to nie pieróg. ;-) Koniecznie zrób! Może nawet Olguni będa smakowały? :-)
Megi, zapraszam! Tylko szybciutko bo dziś mnie już mój Luby trochę obiadł... Ale jeszcze w zamrażarce kilka siedzi. :-)
Moi Mili Zwegowani... Ależ oczywiście! :-) Wam też samych pyszności w Nowym Roku! :-)
O widzisz, pierogi... To jest bardzo dobry pomysł!
OdpowiedzUsuńDwiechochelki, prawda? :-)
OdpowiedzUsuńDzisiaj zrobiłam te pierogi, z tym że do farszu dodałam ziemniaki bo omylnie przeczytałam przepis:)
OdpowiedzUsuńWyszły rewelacyjne!
Bardzo syte, polecam każdemu:)